Nad głową gwiazdy, w umyśle niepokój
Coś samotny się czuję ostatnio. Może dlatego, że wiele się dzieje i mnie to momentami przytłacza? Wtedy chciałbym uciec w inny świat, gdzie miałbym spokój.
Oczywiście -- tego typu myśli albo odczucia biorą się z jednej części mojego umysłu. Inne moje schematy myślenia wiedzą, że popadanie w bezradność i smutek -- bezsilność, do niczego nie prowadzi. Dlatego warto być aktywnym albo wybrać celowo wypoczynek.
Gdy jestem w dołku, to nie jest to przyjemne uczucie. Robię się przez nie zmęczony. Z drugiej strony przyglądam mu się i zastanawiam, co dalej, jakie kroki podjąć.
Czasami jednak wyłączam umysł i oglądam coś tam na internecie.
Próbuję nauczyć się, jak lepiej kontrolować to, co dzieje się w moim umyśle. Zrozumieć, które jego elementy potrzebują więcej uwagi, a które są refleksją przeszłości, więc warto popatrzeć na nie z dystansu.
Zastanawiam się, które aktywności myśli zawęzić, gdzie je zintensyfikować. Które emocje mi przeszkadzają, na tyle, że warto by poszukać metod ich ukojenia.
Mieszkamy na Drodze Mlecznej, ma ona około 100 miliarda gwiazd, takich jak słońce. Spoglądają nocą w niebo widzimy nasze gwiazdozbiory. Choćby ten Oriona - według greckiej mitologii syna Posejdona, czyli króla mórz.
Zaplątani w sieci codziennych problemów i emocji łatwo zapominamy o tym, co rozpościera się nad naszymi głowami. Czasami łatwiej się żyje, koncentrując się na tym, co jest blisko, co daje nam jakiś tam komfort.
Pamiętam, jak lata temu stałem na balkonie spoglądając w niebo, zagubiony w myślach. Ktoś wtedy podszedł do mnie, przytulił się i zapytał -- Co ty tutaj robisz?
Powróciłem znowu na ziemię.
Dlatego wydaje mi się, że to może samotność powoduje, że moje myśli gubią się gdzieś poza strefą wygody. Wędrują przed siebie, zastanawiając się, co jest poza horyzontem.
![]() |
| Gwiazdozbiór Oriona |

Cześć, nie jest łatwo pchać wózek samemu, choć z tym różnie bywa. Niestety może się okazać, że prócz swojego wózka i wzajemnego wsparcia może pojawić się przypływ nowych problemów i ciężarów.
OdpowiedzUsuńGdy się więcej (dużo) dzieje, to myśli mogą przytłaczać i wrażenie samotności staje się większe, bo temu wszystkiemu przeciwstawiasz się sam.
Na pewno to wiesz, że dobra grupa (lub choćby jedna, dwie osoby) przyjaciół czy dobrych znajomych, może pomóc na spokojnie przeanalizować czy tylko uzewnętrznić swoje spostrzeżenia w danej sprawie. Zrobić to bez emocji, stronniczości czy jakiegokolwiek interesu które to mogłyby wprowadzić zakłócenia w procesie przyjacielskich czy kumpelskich relacji. A to już dużo i może pomóc wielokierunkowo.
Ja mam uraz do różnych znajomości, które na początku zapowiadały się świetnie, ale po pewnym czasie okazywały się mieć ukryte drugie dno. Takie życie, teraz trochę mi trudniej - ale czy ktoś w życiu obiecywał że będzie łatwo?
Nie wiem jakie Ty masz doświadczenia, ale każdy patrzy przez to co go w życiu spotkało i co już zaobserwował ucząc się tego co wokół otacza. Najlepiej byłoby wykorzystać swoje (oraz innych) doświadczenia i próbować żyć w zgodzie ze sobą, oraz tak kierować tym wózkiem, aby było dobrze - tak ogólnie. Choć wiadomo, że co jakiś czas problemy mniejsze lub większe będą się pojawiać.
Tak, samemu trudniej jest pchać wózek. Wiem, bo robiłem to latami, to znaczy, gdy chodzi o niektóre emocjonalne problemy.
UsuńTeraz jednak opowiadam wielu osobom o tym, co jest u mnie nie tak. Jest mi lepiej.
Myślę, że otwarcie się na pewne swoje emocje, zbliżenie się do nich, powoduje powstanie pewnej dynamiki, która może być pozytywna, ale też wymaga zmian.
Odczuwam samotność, ale też wiem lepiej, albo tak mi się wydaje, co z nią zrobić (albo tak mi się tylko wydaje). Kiedyś zakochiwałem się bez umiaru, bo bycie z kimś miało być remedium. Nie było. Wspominam o tym w mojej książce (uwaga: autoreklama ;).
Staram się ułożyć swoje życie według tego, co wiem i co pomoże mi utrzymać balans mentalny w mojej wędrówce.
Nie bez powodu wspominam tu we wpisie o rzeczach, których są dużo większe od nas, jak galaktyki. Nasz umysł trudno sobie radzi z uniwersum. Moim zdaniem, trudno sobie też radzi z informacjami o działaniu mózgu. Podobnie jest z fizyką kwantową.
Myśli o tych sprawach mogą wywołać niepokój, czasami nawet niechęć, bo pokazują, że każdy z nas żyje w jakiejś tam bańce przekonań. U mnie jest ona lepiej widoczna, bo mam CPTSD.
Przez takie myśli można się "zgubić". Wtedy czyjaś fizyczność, choćby własna, w czasie sportu czy przy innej okazji, pomaga w zachowaniu balansu. Uziemia, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Czy mam uraz do pewnych znajomości albo bliskich relacji? W pewnym stopniu na pewno tak, to naturalne przy CPTSD. Z tym, że staram się nad tym pracować. Życie idzie do przodu. Staram się uczyć, jak połączyć różne mniej lub bardziej spójne lub sprzeczne konstelacje własnego umysłu :)
No właśnie, balans - niby jeden wyraz, jedna rzecz, a czasem tak trudna gdy amplituda jest niczym rozklekotany metronom.
UsuńPrzyjemnego tygodnia życzę! :)
Besel van der Kolk (czy jak mu tam jest), twierdzi, że przy traumie (czy inkszych takich), nie chodzi o "wyleczenie", ale o obniżenie amplitudy. Dyskutowaliśmy już raz na ten temat, pamiętam. Choćby po to, żeby się ten metronom nie rozleciał ;)
UsuńAle taki drewniany metronom uważam jest nie do przebicia. Te elektroniczne to się mogą przy nim schować. Może sobie kupię kiedyś taki, żeby sobie stał i ładnie wyglądał :)
Ha, mam taki w domu. Na pamiątkę z pewnego miejsca. I nawet działa, równo chodzi 😃 (możliwe że mówiłem już o tym, nie pamiętam).
UsuńNo, takie metronomy mają własną duszę, poskładaną z cierpień zniewolonych adeptów muzyki i ich nauczycieli :)
UsuńChyba normalne odczucia, bo w końcu homo sapiens sapiens to stadne zwierzęta... :) Ja jestem w związku, chociaż prawdopodobieństwo było dla mnie tak małe, że realniejsza była gruba wygrana w Lotto. :) Ale udało się i jednocześnie wyszło, że potrafię budować zdrową i szczęśliwą relację. To mój pierwszy i jedyny związek w życiu.
OdpowiedzUsuńTak, homo sapiens są stadne ;)
UsuńNo i spoko, że ci się udało :)
Lou - a to nie jest tak że sami siebie oceniamy zbyt nisko często nie wierząc w to, co dobre może się nam przytrafić?
UsuńTomek - to też, ale mam kilka cech (chodzi i o wygląd i o problemy psychiczne), które dosłownie sprawiały, że znalezienie odpowiedniego partnera było bardziej nieprawdopodobne, niż szóstka w Lotto.
UsuńCzasem ciężko jest poukładać swoje myśli. Może niektóre chwile smutku i melancholii trzeba także zaakceptować. Też, kiedy jest wiele spraw na głowie, mam ochotę uciec gdzieś w kosmos, żeby odpocząć, ale to zwykle donikąd nie prowadzi. Stagnacja nie jest dobra.
OdpowiedzUsuńZgadzam się, stagnacja nie jest dobra.
UsuńDlatego staram się nie uciekać bez celu. Spojrzenie w kosmos nie jest dla mnie formą ucieczki, ale pozwala mi czasami spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, także, by odpocząć, bo mózg też potrzebuje regeneracji.
Wiem, że moje problemy mają ograniczony zakres, lokalnie i czasowo. To co mnie martwi dzisiaj, raczej nie będzie mnie martwiło, gdy będę za dwa lata na wycieczce w górach.
Dlatego ostatnio staram się iść do przodu, uczyć się, jak coś robić, gdy nawyk mówi mi, że nie dam rady i nic nie da się zrobić. Pisałem o tym gdy wspominałem o problemie z grzybem. Wrócę jeszcze do tego tematu :)
Całe wszechświat jest w ruchu, to ja czasami z nim, z rozwianym włosem na rowerze ;)