Opryskliwy rowerzysta

-- Albo z prawej, albo z lewej – usłyszałem za sobą i kątem oka zobaczyłem koło roweru z mojej prawej strony.

Jakiś osobnik próbował mnie wyprzedzić na wąskiej drodze jednokierunkowej. Muszę przyznać, że sam jechałem lekkim zygzakiem, bo akurat chciałem powiedzieć coś znajomemu idącemu chodnikiem po lewej stronie. Mimo wszystko zdenerwował mnie ten osioł na rowerze, ubrany w kamizelkę odblaskową. Ja w takiej sytuacji po prostu odczekałbym dwie sekundy, a nie opieprzał innych uczestników drogi.

Przez chwilę wkurzałem się tym, że ktoś zwrócił mi uwagę w ten sposób -- a może też swoim błędem. "Czym się tak przejmujesz" -- pomyślałem sobie po chwili -- "szkoda życia na to".

Kiedyś bym się może dłużej zastanawiał -- co powinienem był odpowiedzieć, jak zareagować, gdy ktoś się w stosunku do mnie zachował trochę po chamsku albo gburowato. Rezonowałoby to we mnie długo.

Tym razem, czyli wczoraj, pomyślałem sobie, że włączył się w mojej głowie schemat reakcji ofiary. Poczułem się źle, bo ktoś mnie źle potraktował, a ja nie wiedziałem, co z tym zrobić. Czyjaś akcja, choćby słowna, zraniła mnie, zabolała.

Zamiast jednak potraktować to osobiście i wdawać się w dywagacje na temat niesprawiedliwości świata przeszedłem na schemat reakcji racjonalnej. Takie incydenty, jak ten powyższy, mogą się zdarzyć. Czy oznaczają one, że świat jest dla mnie zły? Nie -- oznaczają tylko -- że zdarzają się różni osobnicy, nawet wśród rowerzystów. Jeden jest miły, inny gburowaty, ktoś może miał zły dzień i dlatego w danym momencie zachował się byle jak. A może jest po prostu taki na co dzień, kto go tam wie. Nie znałem gościa.

Świat jest czasami bardzo fajny, na przykład, gdy w spokoju słucham przyjemnej dla ucha muzyki, albo gdy na wycieczce górskiej świeci słońce. To także moje jego postrzeganie, tyle że bardziej pozytywne. 



Nie chodzi mi o to, żeby ignorować, gdy ktoś potraktował mnie nie tak, jakbym sobie tego życzył. Czasami może to być grad, który uszkodził lakier samochodu, bo to też się zdarza.

Nie ignoruję tych wydarzeń, ale staram się nie traktować ich osobiście. Bo ten inny rowerzysta nie odezwał się tak, dlatego że mnie znał. On tak pewnie do wszystkich. Grad też nie wybrał sobie właśnie mojego samochodu. Takie rzeczy się zdarzają. Pozostaje pytanie, co z nimi zrobić.

Konstruktywne pytanie: Czy mogę coś z tym zrobić, zmienić coś na przyszłość? W przypadku rowerzysty mogę bardziej uważać, w przypadku gradu, mieć jakieś tam ubezpieczenie albo garaż. Dużo więcej pewnie nie wykombinuję. 




Emocje są reakcją na to, co się wkoło nas dzieje albo w nas samych. Raczej nie biorą się same z siebie, choć czasami ich siła może nas zaskoczyć. Gdy jestem przewrażliwiony, to reaguję bardziej emocjonalnie -- na przykład na czyjąś uwagę albo chociażby podniesiony głos. 

Emocje pomagają mi zapamiętać groźne wydarzenia. Wiem, że jestem przewrażliwiony na niektóre impulsy, więc nie zawsze wywołuję one poprawną reakcję, gdy chodzi o jej rodzaj i siłę. Poza tym to raz wzbudzony schemat myślenia i emocji lubi zacząć żyć własnym życiem w głowie. Zaczyna się kręcić w kółko, na przykład u osób po trudnym dzieciństwie. Wtedy mogę patrzeć, jak ten cykl przerwać, gdy jestem jego świadom. To szczególnie wtedy, gdy włączają się stare schematy reakcji, mało dopasowane do rzeczywistości.

-- Przecież wiem co czuję -- powie mi coś w głowie.

Na tym polega czasami problem. Nasze emocje są oczywiście prawdziwe, potrafią być bolesne. Tyle że ich siła nie zawsze odpowiada temu, co dzieje się w rzeczywistości. Dlatego może, że budzi się bezradność odczuwana w przeszłości, a nie racjonalne podejście dorosłej osoby z teraz.

Krokusy
A na zdjęciach pierwsze wiosenne kwiaty, bo już zaczęły kwitnąć krokusy i inne takie. 
 
Te kwiaty, które sadziliśmy w parku na jesieni też zaczynają powoli wychodzić.

Komentarze

  1. No cóż, dla mnie lepiej nie być niemiłym, bo ja jestem bardziej niemiła. :P Nigdy nie zaatakuję pierwsza, ale jak ktoś szuka zwady, to znajdzie.
    Tyle, że mój facet ma posturę niedźwiedzia i skutecznie odstrasza wszystkich pyskaczy, rzadko mam możliwość się wykazać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pytanie tylko, kiedy warto odpłacać pięknym za nadobne, a kiedy można sobie odpuścić, żeby się niepotrzebnie nie stresować.

      Usuń
    2. Potrafię być takim chamem, że każdy poza kibolem odpuści dalszą wymianę zdań. No niestety! Żyćko tak mnie nauczyło...

      Usuń

Prześlij komentarz