Posty

Konkurencja nie śpi. Walka lub rezygnacja? Get High (update)

Obraz
Wczoraj rano obudziłem się z myślą, że nie chce mi się już walczyć o pozycję w rankingu. Po co się wysilać, jak to i tak nic nie da. Chodzi mi o t ę ligę na ściance (boulderingowej), patrz poprzedni wpis ( Get High I ). Umyśliłem sobie na początku, że chcę wylądować w pierwszej połówce w rankingu. Jakoś mi to wychodziło do momentu, gdy inni ludzie zaczęli się przykładać i mnie wyprzedzać. Nagle spadłem o parę miejsc i mój plan był zagrożony. Moja własna głupota albo inaczej -- brak strategicznego myślenia, także przyczyniły się do pewnych rankingowych porażek. Zacząłem na przykład chwalić ligę jednemu kumplowi, który w praktyce robi wszystkie te drogi. „O, to może też się zarejestruję, bo widziałem, że te koszulki są fajne”, powiedział. No tak. Kto by się tego spodziewał. Jak się już zarejestrował, to od razu wysunął się na początek grupy, spychając mnie w dół. Innym problemem jest to, że lubię podpowiadać innym, jak drogę zrobić, jaka jest „beta”. Często to robim...

Get High - po co mi to?

Obraz
Nie wiem, co skusiło mnie do tego. Może były to słowa Amelii, dosyć atrakcyjnej, niebieskookiej artystki. Podszedłem do niej na chwilę, gdy siedziała w kafejce hali boulderingowej, czyli na ściance. – Bierzesz udział? – zapytała po krótkiej, grzecznościowej wymianie zdań. – Nie zastanawiałem się wcale nad tym, a ty? – Też nie wiem, ale w tym roku mają ładniejsze koszulki, lepsze niż w zeszłym roku – powiedziała. – Dla samej koszulki się chyba zgłoszę – dodała. Pogadaliśmy jeszcze chwilę. – Zobaczę te koszulki potem – powiedziałem na koniec i poszedłem się poruszać. Chodziło tu o Get High 2026, czyli coś w rodzaju zawodów w boulderingu w tym klubie. Trzeba zrobić ileś tam dróg, zaznaczyć je samemu na kartce, którą się oddaje po jakimś czasie. Na koniec można coś tam wygrać, jakiś soczek czy nie wiem co. Nigdy mnie coś takiego nie interesowało, więc nie znałem szczegółów. Jak się człowiek zarejestrował za drobną opłatą, to dostawał koszulkę, tyle się dowiedziałem od Amelii. Te drogi z za...

Kontrola myśli i emocji? Ochraniacze II

Obraz
Siedzę przed ekranem komputera, z ręką na myszce – jestem bliski kliknięcia. Chcę sprzedać ochraniacze, takie na golenie, używane na kursach samoobrony lub na treningach sztuk walk. Nie są mi już potrzebne, bo zlikwidowali kurs. Ich sprzedaż wiąże się u mnie z paroma mentalnymi przeszkodami – blokadami – które muszę pokonać. Wspomniałem już o tym w poprzednim wpisie. Walczę i krok po kroku zbliżam się do celu. Jestem już tak daleko, że zrobiłem zdjęcia ochraniaczy, sformułowałem tekst o nich – bliski jestem tego, żeby uaktywnić sprzedaż. Wystarczy tylko najechać myszką na przycisk „Aktywuj sprzedaż”. Potem kliknąć. – Może mi się jednak przydadzą. Może oferują ten kurs znowu – przychodzi mi nagle do głowy. Zamiast więc kliknąć tutaj, wchodzę na stronę klubu sportowego. Nie, tu w okolicy nie ma takiego kursu, jest za to w innym miejscu, choć daleko. – No chyba cię porąbało – myślę sobie – Na pewno tam nie będziesz jeździł, poza tym, to ci na tym kursie wcale nie zależy. Skupiam się na t...

Dlaczego boję się sprzedać ochraniacze?

Obraz
Na stoliku w pokoju obok leżą ochraniacze na golenie, takie, jakich używa się w sztukach walki. Chodziłem krótko na kurs samoobrony w zeszłym roku, więc kupiłem je. Kurs zlikwidowali, między innymi dlatego, że klub sportowy był na granicy upadłości i musiał oszczędzać. Pozostały mi ochraniacze. Użyłem ich może tylko ze trzy razy.  Teraz chcę je sprzedać. W czym problem, czemu o tym piszę? Problem w tym, że coś zaczyna mnie lekko podduszać, gdy tylko pomyślę o wystawieniu ochraniaczy na sprzedaż, o wrzuceniu ogłoszenia do internetu. Zaczynam odczuwać niepokój, pojawia się też coś w rodzaju mrowienia skóry. Biorę kilka głębszych oddechów, ale nacisk na klatce piersiowej nie ustępuje, dochodzi do niego lekki wzrost ciśnienia w okolicach skroni. Wiem, że to lęk. „Muszę się za to zabrać, bo leżą od miesięcy, prawie od roku” – mówię sobie. Czuję spięte ramiona, więc trochę się przeciągam. „Jutro możesz to zrobić, nie śpieszy się”. „No właśnie, nie musisz dzisiaj” – tłumaczę sobie. No i s...

Stres z piecykiem i kosa

Obraz
Mam zakwasy w ramionach i ogólnie jestem zmęczony. Złożyło się na to parę czynników. Kosiłem kosą w środę rano. Stąd chyba bóle mięśni. Pomagam czasami w ekologicznym koszeniu w parku miejskim, pisałem już kiedyś o tym ( kurs koszenia ). Kosa jest lepsza od kosiarki, bo ta ostatnia zmienia mieszkające tam owady czy inne pomniejsze stworzenia, jak żaby, w sieczkę – przed kosą mają lepsze szanse, żeby uciec. Byliśmy tylko we dwójkę. Pan K, organizator z parku i ja. Poza tym to mieliśmy tylko jedną kosę. Chcieliśmy się częściej zmieniać, z tym że on miał mniej wprawy ode mnie, a ja lubię kosić. Skosiłem więc większość. Prawdę mówiąc, to nie mogłem patrzeć, jak on tę trawę męczy, chociażby dlatego, że powierzchnia była nierówna i ta kosa dosyć tępa, mimo że próbowaliśmy ją ostrzyć. Nic dziwnego, że mam teraz zakwasy, choć kosiliśmy zaledwie godzinę. Czuję teraz te mięśnie, których najwidoczniej na co dzień nie wysilam. Mentalnie jestem zmęczony tym, że ze środy na czwartek źle spałem, budz...

Wybór myśli i emocji?

Obraz
Siedzę w kafejce na ściance (boulderingowej), przede mną filiżanka z kawą. Czuję ramiona, to pewnie przez tę drogę, którą na koniec próbowałem parokrotnie przejść, bezskutecznie. Ćwiczę ją już drugi tydzień. Podejrzewam, że kiedyś ją zrobię, bo widzę postępy. Mimo wszystko, w głowie pojawia się znany monolog. – Nie dałeś rady, a powinieneś, jesteś do niczego. Budzi się uczucie frustracji. A może na odwrót, najpierw czułem frustrację, a potem przyszły te myśli. Koło mojego stolika przechodzi kumpel, który się lepiej wspina. – On ją na pewno zrobił – myślę sobie. Czuję rozgoryczenie. – Czemu mnie nic nie wychodzi – kontynuuje płacz nad sobą. Te myśli są realne, to znaczy, w mojej głowie. Z tym że równocześnie mam inne. – Czym się przejmujesz, po raz pierwszy udało ci się przejść środek tej drogi – mówi głos w głowie. – Poza tym, to robiłeś wcześniej inne ćwiczenia, miałeś zmęczone palce. – Nie wspominając już o tym, że najważniejsze, że tu w ogóle przyjechałeś, poruszałeś się trochę. Mam...

Chaos i medytacja

Obraz
Nadwyrężyłem sobie w sobotę na ściance jeden z mięśni, taki w okolicach biodra. Nie bacząc na to, następnego dnia, w niedzielę, ponownie wybrałem się na ściankę, lekko kuśtykając. Nie chciało mi się siedzieć w domu. „Jakoś ten mięsień rozruszam, poza tym, to będę ostrożny” – powiedziałem sobie. W efekcie ledwie umiałem chodzić, przez następne dwa dni. Tak to jest z mięśniami, czasami jest lepiej po ruchu, czasami jest inaczej. I chyba dlatego, że musiałem siedzieć w domu, obejrzałem sobie kawałek podcastu na temat medytacji, stąd inspiracja na temat tego bloga. Był to wywiad Andrew Hubermana, profesora neurobiologii, z dr. Richardem Davidsonem, profesorem psychologii i psychiatrii z Uniwersytetu Wisconsin–Madison. Jest on pionierem w badaniach naukowych na temat medytacji. Nie jest to streszczenie tego podcastu, tym bardziej że go jeszcze nie obejrzałem do końca, ale parę informacji, które zapamiętałem i parę własnych myśli. Interesuję się trochę tym tematem, a poza tym praktykuję krót...