Posty

Przesuwanie własnych granic

Obraz
 Siedziałem na macie i spoglądałem na drogę na ściance, była turkusowa i lekko przewieszona. -- Ciekawe, czy jestem w stanie ją przejść -- chodziło mi po głowie. -- To byłoby coś. Siódemki jeszcze nigdy nie zrobiłem.  W poniedziałek udało mi się nawet dotknąć ostatniego chwytu, zanim poleciałem. Daleko mi było jednak do tego, żebym mógł go dobrze schwycić, nie mówiąc o tym, żeby się na nim utrzymać -- a na tym polega "wejście", czy "zrobienie drogie".  Przy ostatnich próbach palce robiły się coraz słabsze. Na koniec ześlizgiwały z krawędzi przedostatniego chwytu -- zablokowanej częściowo innym. Spadałem za każdym razem. Upadek czyli mała porażka są częścią procesu -- próby robienia czegoś w pobliżu własnych granicy. Pisałem już o tym w poprzednim wpisie. Dzisiaj był piątek. Bolały mnie trochę przedramiona. Wspinałem się dwa dni temu z liną, w innej hali. Czułem ramiona -- bo próbowałem trudniejszych rzeczy, a poza tym, to rzadko wspinam się z liną. To trochę inne ob...

Lęk przed upadkiem

Obraz
Siedziałem na miękkiej macie i spoglądałem na jedną z dróg. Coś mnie dusiło. "Oddychaj głęboko" -- powiedziałem sobie. Tak też zrobiłem. Potem wstałem i opyliłem dłonie kredą. Włączyłem stoper w zegarku -- przyzwyczajenie, a nie potrzeba. Moja głowa wie przez to, że czas na działanie. Pierwszy chwyt był dobry. Dojście do trzeciego w miarę łatwe, choć nie bez wysiłku. Potem ten przedostatni, w kształcie talerza.  Trzymałem się jego krawędzi czubkami palców, oparty stopami o ukośny występ ścianki. Ktoś nazwał to miejsce "łamaczem paznokci". Zawahałem się -- długo nie mogłem tak wisieć, więc zaryzykowałem. Pociągnąłem się -- starając się schwycić końcowy uchwyt -"top", znajdujący się nad moją głową. Palce lewej dłoni były już blisko jego górnej krawędzi -- nie dotarły do niej. Widziałem, jak w zwolnionym tempie zaczynają się obsuwać. Odbiłem się stopami od ściany -- by uzyskać lepszą kontrolę w czasie upadku. Lądując -- przewróciłem się na bok -- idąc za siłą...

Co wybrać? Czyli analysis paralysis

Obraz
Kupuję nowy telefon, bo stary nie ma od zeszłego roku aktualizacji. Poza tym, to z prawej strony ekranu pojawiła się cienka różowa kreska. "Nie wiadomo, kiedy padnie", pomyślałem. To niby nic trudnego, kupić coś tam, jak telefon. Muszę powiedzieć, że mniej czasu mi to zajmuje niż kiedyś, gdy czytałem wszystkie testy i oglądałem co się dało na YT na dany temat. Interesujące są procesy, które zachodzą wtedy w głowie, we własnej głowie. Już po dwóch dniach podjąłem decyzję co biorę, prawie. Jak na mnie to i tak szybko. Wybrałem jednego z Samsungów. Mam już podobne, więc małe ryzyko. Nie najnowszy model, ale taki z aktualizacją systemu przez najbliższych parę lat. Pozostał jednak problem. Jaką pamięć mam wybrać? Czy 256 GB, czy droższą, 512 GB. Już wczoraj zdecydowałem się na ten z mniejszą pamięcią, dzisiaj jeszcze skonsultowałem z ChatGPT. "Bierz ten mniejszy", doradził. Wcisnąłem przycisk "kup", żeby sfinalizować transakcję.  W tym samym momencie zaczęły si...

Krótki wpis.

Obraz
 Tyle się dzieje, że nie mam głowy, żeby tu coś więcej napisać. W sumie, to dzieje się może bardziej w moim umyśle, bo jestem ostatnio zajęty uczeniem, a nie jest to moim normalnym zajęciem na co dzień.  Za to wymieniłem przełączniki do przerzutek w rowerze, więc mogę znowu szaleć po drogach. Łańcuch i zębatki wymienił mi mechanik już z miesiąc temu. Czemu wymieniłem przełączniki? Bo zębatki mają 7 kółek, a moje stare przełączniki były tylko do 6. No i tyle.  Muszę potem napisać więcej :) A tu kwiatki sprzed miesiąca.  

Kobieta z kotem

Obraz
Dałem "like" przy jednym ze zdjęć kobiety z kotem. Kot miał ładne oczy, jej spojrzenie było trochę dzikie. - Merci - odpisała. - Toute le plaisier est pour moi - odpisałem, czyli "cała przyjemność po mojej stronie". Myślałem, że ona tylko po francusku kuma.  - I tyle, co jestem w stanie napisać moim szkolnym francuskim -- dodałem z nadzieją, że ona też inne języki rozumie. Przy językach miała podany tylko francuski.  - Nie jestem Francuzką, możesz pisać normalnie -- odpowiedziała. Nie miałem specjalnie czasu, więc zajrzałem dopiero po paru minutach na tę platformę, na której szukałem towarzyszki życia, na krótszy lub dłuższy czas. -- Nic nie piszesz. To cześć -- przeczytałem. -- O co chodzi, nie rozumiem? -- napisałem. -- Po co dałeś "like", jak teraz nic nie piszesz. Nie mam na to ochoty -- pojawiło mi się na ekranie. Dało mi to do myślenia, bo nie wiedziałem, że takie tempo jest na tej platformie. Pewnie dla niektórych 5 minut to cała wieczność. Nie prze...

Opryskliwy rowerzysta

Obraz
-- Albo z prawej, albo z lewej – usłyszałem za sobą i kątem oka zobaczyłem koło roweru z mojej prawej strony. Jakiś osobnik próbował mnie wyprzedzić na wąskiej drodze jednokierunkowej. Muszę przyznać, że sam jechałem lekkim zygzakiem, bo akurat chciałem powiedzieć coś znajomemu idącemu chodnikiem po lewej stronie. Mimo wszystko zdenerwował mnie ten osioł na rowerze, ubrany w kamizelkę odblaskową. Ja w takiej sytuacji po prostu odczekałbym dwie sekundy, a nie opieprzał innych uczestników drogi. Przez chwilę wkurzałem się tym, że ktoś zwrócił mi uwagę w ten sposób -- a może też swoim błędem. "Czym się tak przejmujesz" -- pomyślałem sobie po chwili -- "szkoda życia na to". Kiedyś bym się może dłużej zastanawiał -- co powinienem był odpowiedzieć, jak zareagować, gdy ktoś się w stosunku do mnie zachował trochę po chamsku albo gburowato. Rezonowałoby to we mnie długo. Tym razem, czyli wczoraj, pomyślałem sobie, że włączył się w mojej głowie schemat reakcji ofiary. Poczułe...

Krótko ze ścianki i szkoła

Obraz
Byłem się wczoraj wspinać z byłą partnerką od wspinaczki, Blondi. Ona już dzieciata, zamężna. Jakoś mi było bardziej samotnie przez to, ale i tak zabawa była przednia. Wspinaliśmy się z liną, czyli nie bouldering i w innej hali niż zwykle. Trzeba tym było jechać kolejką. Obserwowałem własne emocje w tej hali, ale także dziewczyny, które się tam kręciły, jedno nakręcało drugie. Powstawał lekki chaos. Zauważyłem jednak, że jak wchodzę na trudną drogę, gdzie muszę się rzeczywiście skoncentrować, to w mojej głowie zaczyna panować spokój. Gdy staram się nie polecieć, to nie mam czasu na inne myśli niż to, jak wybalansować ciało, jak schwycić następny uchwyt. Wiadomo, jak spadnę, to oczywiście w linę, ale to też nie do końca musi być bezurazowe. Jak się ma pecha, to można ze 4 metry polecieć i o ścianę uderzyć. Poza tym to różne rzeczy już widziałem, jak ktoś poleciał. Nie chodzi mi o bardziej kontrolowane odpadanie, ale takie, w mniej odpowiednim miejscu czy momencie. Obserwuję swoje my...