Posty

Stres z piecykiem i kosa

Obraz
Mam zakwasy w ramionach i ogólnie jestem zmęczony. Złożyło się na to parę czynników. Kosiłem kosą w środę rano. Stąd chyba bóle mięśni. Pomagam czasami w ekologicznym koszeniu w parku miejskim, pisałem już kiedyś o tym ( kurs koszenia ). Kosa jest lepsza od kosiarki, bo ta ostatnia zmienia mieszkające tam owady czy inne pomniejsze stworzenia, jak żaby, w sieczkę – przed kosą mają lepsze szanse, żeby uciec. Byliśmy tylko we dwójkę. Pan K, organizator z parku i ja. Poza tym to mieliśmy tylko jedną kosę. Chcieliśmy się częściej zmieniać, z tym że on miał mniej wprawy ode mnie, a ja lubię kosić. Skosiłem więc większość. Prawdę mówiąc, to nie mogłem patrzeć, jak on tę trawę męczy, chociażby dlatego, że powierzchnia była nierówna i ta kosa dosyć tępa, mimo że próbowaliśmy ją ostrzyć. Nic dziwnego, że mam teraz zakwasy, choć kosiliśmy zaledwie godzinę. Czuję teraz te mięśnie, których najwidoczniej na co dzień nie wysilam. Mentalnie jestem zmęczony tym, że ze środy na czwartek źle spałem, budz...

Wybór myśli i emocji?

Obraz
Siedzę w kafejce na ściance (boulderingowej), przede mną filiżanka z kawą. Czuję ramiona, to pewnie przez tę drogę, którą na koniec próbowałem parokrotnie przejść, bezskutecznie. Ćwiczę ją już drugi tydzień. Podejrzewam, że kiedyś ją zrobię, bo widzę postępy. Mimo wszystko, w głowie pojawia się znany monolog. – Nie dałeś rady, a powinieneś, jesteś do niczego. Budzi się uczucie frustracji. A może na odwrót, najpierw czułem frustrację, a potem przyszły te myśli. Koło mojego stolika przechodzi kumpel, który się lepiej wspina. – On ją na pewno zrobił – myślę sobie. Czuję rozgoryczenie. – Czemu mnie nic nie wychodzi – kontynuuje płacz nad sobą. Te myśli są realne, to znaczy, w mojej głowie. Z tym że równocześnie mam inne. – Czym się przejmujesz, po raz pierwszy udało ci się przejść środek tej drogi – mówi głos w głowie. – Poza tym, to robiłeś wcześniej inne ćwiczenia, miałeś zmęczone palce. – Nie wspominając już o tym, że najważniejsze, że tu w ogóle przyjechałeś, poruszałeś się trochę. Mam...

Chaos i medytacja

Obraz
Nadwyrężyłem sobie w sobotę na ściance jeden z mięśni, taki w okolicach biodra. Nie bacząc na to, następnego dnia, w niedzielę, ponownie wybrałem się na ściankę, lekko kuśtykając. Nie chciało mi się siedzieć w domu. „Jakoś ten mięsień rozruszam, poza tym, to będę ostrożny” – powiedziałem sobie. W efekcie ledwie umiałem chodzić, przez następne dwa dni. Tak to jest z mięśniami, czasami jest lepiej po ruchu, czasami jest inaczej. I chyba dlatego, że musiałem siedzieć w domu, obejrzałem sobie kawałek podcastu na temat medytacji, stąd inspiracja na temat tego bloga. Był to wywiad Andrew Hubermana, profesora neurobiologii, z dr. Richardem Davidsonem, profesorem psychologii i psychiatrii z Uniwersytetu Wisconsin–Madison. Jest on pionierem w badaniach naukowych na temat medytacji. Nie jest to streszczenie tego podcastu, tym bardziej że go jeszcze nie obejrzałem do końca, ale parę informacji, które zapamiętałem i parę własnych myśli. Interesuję się trochę tym tematem, a poza tym praktykuję krót...

Dlaczego to tyle trwa?

Obraz
Pracuję nad sobą, nad swoimi lękami i błędnymi przekonaniami. Widzę zmiany, ale odnoszę wrażenie, że następują one zbyt powoli. Dlaczego to tyle trwa – zadaję sobie pytanie. Już nie chodzi mi o to, że innym osobom idzie łatwiej, co jest frustrujące, ale o to, że nawet jak się coś u mnie zmienia, to strasznie długo to trwa. Chodzi mi tu o te pozytywne zmiany. Jedną z takich zauważalnych zmian było u mnie zmniejszenie lęku przed regularnym prowadzeniem notatek na temat własnych emocji. Wiem, że blokowało mnie już postanowienie: „Musisz to robić codziennie”. Teraz nie mam z tym kłopotów, więc podaję to jako przykład, taki dobrze zauważalny. Czy da się zrozumieć wszystko, co dzieje się w głowie? Oczywiście nie, przynajmniej nie na naszym poziomie wiedzy i technologii. Nie znaczy to, że nie można poznać i wykorzystać pewnych mechanizmów, które są znane. Użyć tego, by lepiej zrozumieć, czemu pewne rzeczy sprawiają tyle kłopotu. To trochę jak ze zrozumieniem funkcjonowania telefonu komórkoweg...

Pamięć i skojarzenia

Obraz
Na blogu Tomka przeczytałem o psach ze schroniska, które on wyprowadza na spacer. Tomek napisał, że jeden z psów jest bardziej płochliwy, boi się ludzi – pewnie przeżył coś nieprzyjemnego w przeszłości. Pies ten czuje się za to pewniej w towarzystwie innego psa ze schroniska, więc razem z nim zabierany jest na spacer. Kiedyś pomyślałbym, że takie życie, coś tam w głowie tego psa zapamiętało nieprzyjemną sytuację i trudno to pewnie zmienić. Dziś wiem, że za takim wspomnieniem stoją konkretne zmiany fizyczne i biochemiczne w układzie nerwowym. Wiem też, bo naoglądałem się różnych filmów na internecie, że tego typu zachowanie u psa zazwyczaj można zmienić, choć najczęściej wymaga to cierpliwości i pracy.  Skojarzenia i emocje. (AI) W tym wpisie nie chodzi mi o przedstawienie całego mechanizmu działania pamięci. To po pierwsze bardzo obszerny temat, a po drugie nie do końca poznany, tym bardziej, przeze mnie. Chodzi mi tu raczej o prezentację paru elementów modelu używanego do opisu ...

Racjonalizacja unikania?

Obraz
Czasami zastanawiam się, jak to jest z nieświadomym unikaniem rzeczy, tych, których się obawiamy. Czy rzeczywiście nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mentalnie uciekamy od czegoś? Podam przykład, z którym spotkałem się okazyjnie w literaturze. Niektóre osoby wybierają dłuższą drogę, wracając do domu, byle tylko nie przejść koło bramy z agresywnym psem. Gdy je zapytać, dlaczego obierają tę dłuższą drogę, to odpowiedzą, że ta im lepiej odpowiada, bo więcej drzew, bo lubią. Jakiś tam powód znajdą. Nie odpowiedzą jednak, że boją się tego psa, dlatego tamtędy chodzą. – Jak można nie wiedzieć, że się człowiek czegoś obawia? – chodziło mi po głowie kiedyś. – Wiedzą przecież co robią, podejmują racjonalną decyzję: „idę tą drogą”. Teraz wiem, że tego typu mniej lub bardziej świadome unikanie jest czymś naturalnym, bo nie analizujemy każdej naszej decyzji. Jak pada deszcz, to zakładam kurtkę przeciwdeszczową, wychodząc z domu. Przejdzie mi pewnie przez głowę: „nie chcę zmoknąć”, ale najczęściej...

Zabrałem Młodego z domu – IRRT.

Obraz
Poniższy tekst jest zapisem mojego wyobrażeniowego ćwiczenia związanego z IRRT (Imagery Rescripting and Reprocessing Therapy). Podszedłem do łóżka Młodego. Ten usiadł, gdy się zbliżyłem. Widziałem kontur jego sylwetki w półmroku. Nie spał już chyba, kiedy wszedłem do pokoju – wątpię, żeby obudziły go moje ciche kroki. Zapewne wsłuchiwał się od jakiegoś czasu w odgłosy rozlegające się w mieszkaniu. To pierwsze, co robił z rana – rozpoczynał analizę szaty dźwiękowej otoczenia. Sprawdzał, czy usłyszy chrapanie Starego za ścianą albo jego ciężkie kroki w przedpokoju. Chciał też wiedzieć, czy mama jest w domu – wtedy z kuchni rozległoby się jej krzątanie. – Cześć – powiedziałem. Młody nie odpowiedział. Zobaczyłem jednak błysk jego oczu – reflektujących światło latarni ulicznej, wpadające przez nieszczelne zasłony w oknach. – Nie bój się – powiedziałem półgłosem. – Nie boję się. Kim jesteś? – wyszeptał Młody. – Jestem tobą, z przyszłości – odpowiedziałem. – Z przyszłości? – Tak. Przyszedłe...