Posty

Nie dam rady? Lęki uogólnione.

Obraz
Strach przed osą, o którym wspominam w poprzednim wpisie, wydaje się prosty — nauczyliśmy się bać konkretnego bodźca i reagujemy lękiem, gdy taki owad zaczyna krążyć nam koło kubka z lodami. Pod ostatnim wpisem jedna z czytelniczek zapytała mnie: „…to dotyczy lęków napadowych. A co z lękami wolnopłynącymi?” To złożony temat, dlatego podzielę go na kilka wpisów. Lęk wolnopłynący ( free-floating anxiety ) opisuje przewlekłe uczucie napięcia i niepokoju, które trudno powiązać z jedną konkretną przyczyną. W diagnostyce częściej używa się pojęcia lęku uogólnionego ( generalized anxiety, GAD ), odnoszącego się do utrzymującego się wzorca przewlekłego lęku. Jak taki lęk może wyglądać w praktyce? Budzę się rano z napięciem w klatce piersiowej. Myśli są chaotyczne, pojawia się złość, smutek albo poczucie bezradności. W głowie słyszę myśli:  Nie dam sobie rady. Nic nie ma sensu. Po co się wysilać? Takie reakcje często nie biorą się znikąd. Mogą wynikać z dawnych schematów myślenia, utrwa...

Własne lęki można zmieniać

Obraz
Własne lęki można zmieniać Lęk jest czymś zupełnie naturalnym. Ta emocja, lęk – chroni nas często przed niebezpieczeństwem, jak groźnie wyglądający pies albo samochód przed nami jadący zygzakiem. Lęk ostrzega nas i aktywuje nasz system obronny, powodując wzmożoną uwagę, przynajmniej gdy chodzi o sygnały związane z niebezpieczeństwem, przyśpieszając akcję serca, pocenie się. Powoduje także wiele innych objawów, które odczuwamy jako lęk albo strach. Lęk i strach to synonimy w mowie potocznej, więc nie odróżniam ich tutaj, mimo, że w psychologii i neurobiologii mają one różne znaczenia. Większość naszych lęków jest wyuczona, najczęściej w dzieciństwie. Z tego powodu często wydają się one nam tak oczywiste, że nie zdajemy sobie z nich sprawy. Możemy unikać przechodzenia koło furtki sąsiada, za którą to biega agresywny pies, robimy to automatycznie. Ktoś może obawiać się myszy czy dużego pająka. Obawiamy się czegoś i tyle – tacy jesteśmy. Lęki są wyuczone, więc wiele z nich można też zmieni...

Przesuwanie własnych granic

Obraz
 Siedziałem na macie i spoglądałem na drogę na ściance, była turkusowa i lekko przewieszona. -- Ciekawe, czy jestem w stanie ją przejść -- chodziło mi po głowie. -- To byłoby coś. Siódemki jeszcze nigdy nie zrobiłem.  W poniedziałek udało mi się nawet dotknąć ostatniego chwytu, zanim poleciałem. Daleko mi było jednak do tego, żebym mógł go dobrze schwycić, nie mówiąc o tym, żeby się na nim utrzymać -- a na tym polega "wejście", czy "zrobienie drogie".  Przy ostatnich próbach palce robiły się coraz słabsze. Na koniec ześlizgiwały z krawędzi przedostatniego chwytu -- zablokowanej częściowo innym. Spadałem za każdym razem. Upadek czyli mała porażka są częścią procesu -- próby robienia czegoś w pobliżu własnych granicy. Pisałem już o tym w poprzednim wpisie. Dzisiaj był piątek. Bolały mnie trochę przedramiona. Wspinałem się dwa dni temu z liną, w innej hali. Czułem ramiona -- bo próbowałem trudniejszych rzeczy, a poza tym, to rzadko wspinam się z liną. To trochę inne ob...

Lęk przed upadkiem

Obraz
Siedziałem na miękkiej macie i spoglądałem na jedną z dróg. Coś mnie dusiło. "Oddychaj głęboko" -- powiedziałem sobie. Tak też zrobiłem. Potem wstałem i opyliłem dłonie kredą. Włączyłem stoper w zegarku -- przyzwyczajenie, a nie potrzeba. Moja głowa wie przez to, że czas na działanie. Pierwszy chwyt był dobry. Dojście do trzeciego w miarę łatwe, choć nie bez wysiłku. Potem ten przedostatni, w kształcie talerza.  Trzymałem się jego krawędzi czubkami palców, oparty stopami o ukośny występ ścianki. Ktoś nazwał to miejsce "łamaczem paznokci". Zawahałem się -- długo nie mogłem tak wisieć, więc zaryzykowałem. Pociągnąłem się -- starając się schwycić końcowy uchwyt -"top", znajdujący się nad moją głową. Palce lewej dłoni były już blisko jego górnej krawędzi -- nie dotarły do niej. Widziałem, jak w zwolnionym tempie zaczynają się obsuwać. Odbiłem się stopami od ściany -- by uzyskać lepszą kontrolę w czasie upadku. Lądując -- przewróciłem się na bok -- idąc za siłą...

Co wybrać? Czyli analysis paralysis

Obraz
Kupuję nowy telefon, bo stary nie ma od zeszłego roku aktualizacji. Poza tym, to z prawej strony ekranu pojawiła się cienka różowa kreska. "Nie wiadomo, kiedy padnie", pomyślałem. To niby nic trudnego, kupić coś tam, jak telefon. Muszę powiedzieć, że mniej czasu mi to zajmuje niż kiedyś, gdy czytałem wszystkie testy i oglądałem co się dało na YT na dany temat. Interesujące są procesy, które zachodzą wtedy w głowie, we własnej głowie. Już po dwóch dniach podjąłem decyzję co biorę, prawie. Jak na mnie to i tak szybko. Wybrałem jednego z Samsungów. Mam już podobne, więc małe ryzyko. Nie najnowszy model, ale taki z aktualizacją systemu przez najbliższych parę lat. Pozostał jednak problem. Jaką pamięć mam wybrać? Czy 256 GB, czy droższą, 512 GB. Już wczoraj zdecydowałem się na ten z mniejszą pamięcią, dzisiaj jeszcze skonsultowałem z ChatGPT. "Bierz ten mniejszy", doradził. Wcisnąłem przycisk "kup", żeby sfinalizować transakcję.  W tym samym momencie zaczęły si...

Krótki wpis.

Obraz
 Tyle się dzieje, że nie mam głowy, żeby tu coś więcej napisać. W sumie, to dzieje się może bardziej w moim umyśle, bo jestem ostatnio zajęty uczeniem, a nie jest to moim normalnym zajęciem na co dzień.  Za to wymieniłem przełączniki do przerzutek w rowerze, więc mogę znowu szaleć po drogach. Łańcuch i zębatki wymienił mi mechanik już z miesiąc temu. Czemu wymieniłem przełączniki? Bo zębatki mają 7 kółek, a moje stare przełączniki były tylko do 6. No i tyle.  Muszę potem napisać więcej :) A tu kwiatki sprzed miesiąca.  

Kobieta z kotem

Obraz
Dałem "like" przy jednym ze zdjęć kobiety z kotem. Kot miał ładne oczy, jej spojrzenie było trochę dzikie. - Merci - odpisała. - Toute le plaisier est pour moi - odpisałem, czyli "cała przyjemność po mojej stronie". Myślałem, że ona tylko po francusku kuma.  - I tyle, co jestem w stanie napisać moim szkolnym francuskim -- dodałem z nadzieją, że ona też inne języki rozumie. Przy językach miała podany tylko francuski.  - Nie jestem Francuzką, możesz pisać normalnie -- odpowiedziała. Nie miałem specjalnie czasu, więc zajrzałem dopiero po paru minutach na tę platformę, na której szukałem towarzyszki życia, na krótszy lub dłuższy czas. -- Nic nie piszesz. To cześć -- przeczytałem. -- O co chodzi, nie rozumiem? -- napisałem. -- Po co dałeś "like", jak teraz nic nie piszesz. Nie mam na to ochoty -- pojawiło mi się na ekranie. Dało mi to do myślenia, bo nie wiedziałem, że takie tempo jest na tej platformie. Pewnie dla niektórych 5 minut to cała wieczność. Nie prze...