Kosmos, Mars, Taliban i SpaceX
Dzisiaj akcje SpaceX weszły na giełdę. Elon Musk stał się przez to biliarderem, przynajmniej na papierze.
Ja się Muskiem nie zachwycam, ale zazdroszczę mu na pewno jego sukcesów i kasy. Tak już jest moja głowa zbudowana. Nie myślę o tym, jak on do tego doszedł, bo wiadomo, mogłoby się okazać, że gościu ma sporo umiejętności, których mnie znowu brakuje. Nad którymi mógłbym pracować.
Myślę, że to nie są czasy, że każdy, kto jest bogaty, doszedł do tego z wyzysku. Weźmy takich aktorów. Ludzie chcą ich widzieć, dlatego im tyle płacą. Podobnie z piłkarzami czy innymi sportowcami, z grupy, która jest dobrze opłacana.
Ludzie płacą Muskowi za jego wizje, a także za to, co w praktyce robi. Popchnął do przodu rozwój samochodów elektrycznych. Starlink też jest bardzo pomocną technologią, w praktyce. Pomaga na przykład Ukraina w walce z okupantem, ale ma też zastosowanie na bezdrożach Australii czy na oceanach.
Niektórzy mówią, że powinniśmy skoncentrować się na poprawie życia na Ziemi, nie latać gdzieś tam -- w kosmos. Teoretycznie brzmi to dobrze, ale właśnie wyjście poza granice naszej planety pozwala spojrzeć na nią z innej strony. Z kosmosu nie widzi się granic, ale to, że wszystkie kontynenty połączone są siecią wspólnych oceanów.
Na Marsie latał jakiś czas helikopter, taki mały, do badań. Teraz już tylko tam stoi, od 2024, bo nie ma go kto naprawić. Mimo wszystko, mały helikopter, który lata na obcej planecie. Brzmi to trochę jak z książek science fiction.
Foto: Ingenuity : helikopter na marsie. (Courtesy NASA/JPL-Caltech)
Wczoraj czytałem, że Taliban zastrzelił parę osób, które demonstrowały przeciwko aresztowaniu kobiet. Aresztowano je, bo nie miały zasłoniętej twarzy, jak podaje renomowane australijskie ABC-News.
Fundamentalne religie nie przepadają za postępem, przynajmniej tym zachodnim. Nie przeszkadza im to w używaniu tej zachodniej technologii. Nie twierdzę, że "na zachodzie" wszystko jest idealnie, ale prawa ludzkie są tu pewnie lepiej przestrzegane.
Czyli, z jednej strony latał sobie helikopter na Marsie, a z drugiej fundamentaliści użyli argumentów z instrukcji obsługi, która została napisana jakichś 1500 lat temu.
Jak to pogodzić?
Myślę, że wyjście poza granice Ziemi pozwala wielu ludziom spojrzeć na pewne rzeczy z większego dystansu.
W każdym razie to kupiłem sobie jedną akcję tego SpaceX -- nie była droga. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, nie dla pieniędzy, tu pewnie stracę. Chciałem być chyba częścią jakiejś wizji, a może z nostalgii. Lubiłem książki popularnonaukowe o Marsie, jak "Kroniki marsjańskie" – zbiór opowiadań fantastycznonaukowych Raya Bradbury.
Co Ty sądzisz o lotach w kosmos?
Uważasz, że ludzie wylądują kiedyś na Marsie?
Ma sens odkrywanie kosmosu?
.jpg)
Cześć, ale kosmiczny* wpis :)
OdpowiedzUsuńJa nie darzę sympatią do Muska głównie przez jego związek z Trumpem i polityką, bo auta Tesla są jakie są, skoro ktoś je kupuje to niech się cieszy z użytkowania - nic mi do tego.
Myślę że powinniśmy rozwijać naszą wiedzę i na pewno loty kosmiczne są dobrym sposobem na poznanie wszechświata. O ile ludzkość i Ziemia przetrwa, to jest tylko kwestią czasu wylądowanie na Marsie. A kto wie co będzie później, wszystko idzie do przodu i tu może się dziać wszystko.
* chyba pierwszy raz widzę tu tagi SpaceX i te pozostałe 😃
Miłego weekendu!