Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2026

Zabrałem Młodego z domu – IRRT.

Obraz
Poniższy tekst jest zapisem mojego wyobrażeniowego ćwiczenia związanego z IRRT (Imagery Rescripting and Reprocessing Therapy). Podszedłem do łóżka Młodego. Ten usiadł, gdy się zbliżyłem. Widziałem kontur jego sylwetki w półmroku. Nie spał już chyba, kiedy wszedłem do pokoju – wątpię, żeby obudziły go moje ciche kroki. Zapewne wsłuchiwał się od jakiegoś czasu w odgłosy rozlegające się w mieszkaniu. To pierwsze, co robił z rana – rozpoczynał analizę szaty dźwiękowej otoczenia. Sprawdzał, czy usłyszy chrapanie Starego za ścianą albo jego ciężkie kroki w przedpokoju. Chciał też wiedzieć, czy mama jest w domu – wtedy z kuchni rozległoby się jej krzątanie. – Cześć – powiedziałem. Młody nie odpowiedział. Zobaczyłem jednak błysk jego oczu – reflektujących światło latarni ulicznej, wpadające przez nieszczelne zasłony w oknach. – Nie bój się – powiedziałem półgłosem. – Nie boję się. Kim jesteś? – wyszeptał Młody. – Jestem tobą, z przyszłości – odpowiedziałem. – Z przyszłości? – Tak. Przyszedłe...

Dlaczego mózg pamięta jedne rzeczy, a innych nie?

Obraz
Stałem oko w oko z żubrem, bo ten podszedł, jak mnie zobaczył. Łypnął na mnie ciemnymi oczami, by po chwili kontynuować szczypanie trawy. Nie byłem ani potencjalnym śniadaniem, ani zagrożeniem. On był trawożerny, a poza tym, to oddzielały nas grube żerdzie płotu. Mimo wszystko odnosiłem wrażenie, że miał mnie na oku. Ja za to miałem się trochę na baczności. Był to młody osobnik. Potężny szef stada stał z dwieście metrów dalej – pod wiatą. W ten deszczowy dzień bardziej interesowało go siano i suche miejsce niż wałęsanie się po terenie lub obserwacja włóczykijów na dwóch nogach. Dla tego młodego byłem jednak godnym zainteresowania obiektem, może jakąś odmianą, choćby tylko przez chwilę. Byłem tam już parę razy, ale te potężne zwierzęta, ważące do 800 kilogramów, za każdym razem wzbudzały we mnie zdrowy respekt. Pewnie dlatego mam je tak dobrze przed oczami. Ciekaw jestem, co one z takich spotkań zapamiętały. Na ścieżce prowadzącej koło ich sporego wybiegu stało parę tablic z przyrodnicz...

Dlaczego wiem, co powinienem zrobić, ale nie mogę zacząć?

Obraz
Siedzę przy biurku i chcę się zabrać za zrobienie tego wpisu. Coś mi to jednak nie wychodzi. Zamiast zacząć klikać na klawiaturze, obserwuję, jak dziesiątki myśli przemyka mi przez głowę. Takich w stylu: „Nie wiem, o czym”, „Nikomu się nie spodoba”, „To nie ma sensu”. Równocześnie czuję, jak coś mi ściska klatkę piersiową, jakaś siła mnie lekko unieruchamia. Inaczej to bym się wziął za pisanie. Zbierając się tak w sobie, dostrzegam jakieś okruchy na brzegu biurka. Wstaję więc i idę do kuchni po ściereczkę – muszę je przecież zetrzeć. Nie przeszkadzały mi wcześniej – czy to dlatego, że ich nie zauważyłem? Sytuacja jak powyżej nie jest niczym niezwykłym. To prokrastynacja – odsuwanie na przyszłość tego, co chciałoby się zrobić teraz. Może dotyczyć ona przygotowania do trudnej rozmowy, w relacji, w pracy albo z jakimś fachowcem czy urzędem przez telefon. Może to być też wyjście z domu, niektórzy mają z tym problemy. Wiele jest wariantów aktywności, przy których występuje odkładanie na póź...

Czy psychika wymaga treningu?

Obraz
– Mogę uchylić drzwi? – zapytałem.  Odwróciła się w moją stronę, więc wskazałem na drzwi wychodzące na parking. Wyjęła słuchawki z uszu, na co powtórzyłem pytanie. – Pewnie, ciepło tutaj – odpowiedziała.  Działo się to na małej siłowni w hali boulderingowej, we wtorek koło południa. Ona – młoda opalona dziewczyna – robiła akurat przerwę, bo ćwiczyła przysiady ze sztangą. Ja miałem zamiar potrenować trochę palce. Świeży przewiew powietrza dobrze mi przy tym robi, stąd to moje pytanie.  Wymieniliśmy potem parę zdań, z praktycznych względów, by było tam mało miejsca, trzeba się było jakoś skoordynować. Okazało się przy okazji, że pochodzi z Meksyku. Widziałem, że trenowała według planu, bo zaglądała do zeszytu – miała w nim rozpiskę. Zdjęcie zostało zrobione na tej samej siłowni, o której wspominam.  Wczoraj przed południem widziałem ją znowu, na piętrze, w części do rozgrzewki. Trenowała przy drabinkach. Kiwnęliśmy sobie głowami – rozpoznaliśmy się. Na tej hali tak je...