Dlaczego mózg pamięta jedne rzeczy, a innych nie?

Stałem oko w oko z żubrem, bo ten podszedł, jak mnie zobaczył. Łypnął na mnie ciemnymi oczami, by po chwili kontynuować szczypanie trawy. Nie byłem ani potencjalnym śniadaniem, ani zagrożeniem. On był trawożerny, a poza tym, to oddzielały nas grube żerdzie płotu. Mimo wszystko odnosiłem wrażenie, że miał mnie na oku. Ja za to miałem się trochę na baczności.



Był to młody osobnik. Potężny szef stada stał z dwieście metrów dalej – pod wiatą. W ten deszczowy dzień bardziej interesowało go siano i suche miejsce niż wałęsanie się po terenie lub obserwacja włóczykijów na dwóch nogach. Dla tego młodego byłem jednak godnym zainteresowania obiektem, może jakąś odmianą, choćby tylko przez chwilę.


Byłem tam już parę razy, ale te potężne zwierzęta, ważące do 800 kilogramów, za każdym razem wzbudzały we mnie zdrowy respekt. Pewnie dlatego mam je tak dobrze przed oczami. Ciekaw jestem, co one z takich spotkań zapamiętały.


Na ścieżce prowadzącej koło ich sporego wybiegu stało parę tablic z przyrodniczymi informacjami. Widniały na nich między innymi rysunki liści, a także drzew, na których rosły. Wiem, że po odejściu od takiej tablicy już po paru krokach zapomniałem, który liść, do którego drzewa przynależał. Mój mózg uznał najwidoczniej, że ta informacja jest mi zbędna, to znaczy, nie jest warta utrwalenia.


Co innego taka sytuacja z żubrem, stojącym blisko metalowych żerdzi płotu. Słyszałem jego oddech. Jego spojrzenie, masywne ciało i lekko zakręcone szpiczaste rogi robiły na mnie spore wrażenie. Nie wspominając już o tym, że w ciągu ostatnich trzech lat, pojedyncze żubry już ze trzy razy jakoś stamtąd wylazły i błąkały się po okolicy. Nikogo nie zaatakowały – a w dwóch przypadkach powodem ucieczki podobno był mobbing w stadzie. Nawet żubry nie są od niego wolne.

Szef stada (z poprzedniej wizyty)

Szef stada i krowa z cielakiem
 (zdjęcie z 2025) 


Umysł często lepiej zapamiętuje to, co związane jest z silnymi emocjami. Taka już jego uroda. Dlatego nic dziwnego, że lepiej pamiętam obraz żubra niż kształt liści olchy czy co tam jeszcze rosło – znam to jego wybiórcze utrwalanie danych.

– Ciekawe, czy sam zwróciłeś uwagę na taką wybiórczość pamięci?

Zdjęcia zrobiłem w ośrodku hodowli żubrów i edukacji leśnej w Jankowicach. Polecam to miejsce.
Na terenie około 740 hektarów żyje tam mniej więcej 45 żubrów, ale dla publiczności dostępny jest tylko niewielki obszar, na którym przebywa jedno stado.

Poniżej linki o ośrodku, a także o eskapadach żubrów poza ogrodzenie :) 

Temat funkcjonowania pamięci poruszam również w książce „Dobre i złe dni. O traumie dla wędrowców”. Będę do niego wracał także w kolejnych wpisach na blogu i FB.

Komentarze

  1. Cześć, fajny wpis 👍

    Już dawno zauważyłem, że mam pamięć wybiórczą, ukierunkowaną na obrazy które jedne zapamiętuje bardziej a innych prawie wcale. Np pamiętam drogę, charakterystyczne obiekty przy drodze niż samo miejsce docelowe - mimo że spędzam tam o ile więcej czasu niż na tej drodze.

    Niestety wśród zwierząt też są różne napięcia i różnego rodzaju mobbingi. A co siedzi w głowach takich kolosów - nie wiem, ale myślę że nawet ten "maluch" był już przyzwyczajony do obecności ludzi obserwujących stado.

    Ja kiedyś w Bieszczadach widziałem żubry z małej odległości (w miejscowi Muczne).

    Życzę miłego tygodnia 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki!

      No właśnie, jak się temu przyjrzeć, to niektóre obrazy jakoś się zapamięta, a innych prawie w ogóle.

      Tak, u zwierząt często panują różne hierarchie. Niektóre z nich są odrzucone, jak u ludzi, ostracyzm, z różnych powodów.
      Słyszałem często, jak ktoś mówi, że się dwa psy czy koty "dogadują", albo i nie.

      To żubry biegają tam luzem, czy widziałeś parku? Doczytałem się, że pod Warszawą, w Smardzewicach jest duży park z żubrami, ale chyba akurat zamknięty (choroba).

      Dzięki, również miłego tygodnia życzę :)

      Usuń
    2. Podobnie z tą pamięcią jest gdy się czegoś uczę. Chcę coś zapamiętać, ale muszę dużo razy powtarzać aby utrwaliło się to na tyle aby był efekt. A czasem coś przeczytam mało istotnego w gazecie i zostaje na długo.

      Ja obserwuję to u psów ze schroniska. Są takie, które się dogadują i razem spacerują a nawet jedzą z jednej miski, ale są i takie które się bardzo nie lubią.

      W Mucznem jest pokazowa zagroda żubrów. Ale z tego co widzę, tymczasowo jest zamknięta z powodu chorób zwierząt.

      Usuń
    3. Tak, powtarzanie najczęściej pomaga, gdy uczymy się jakichś "suchych" informacji, podobnie, jak budowanie skojarzeń z pojęciami, które już znamy.
      Każdy z nas ma jakąś tam reprezentację świata na zewnątrz. Jedna osoba zwraca większą uwagę na pewne rzeczy, druga na inne. Osoby, które się specjalnego nie interesują ruchem drogowym raczej na pewno nie rozpoznają wszystkich znaków drogowych. Nie niosą one dla nich istotnych informacji. Co innego kierowcy.
      Muzyk też czasami inaczej odbiera muzykę, niż ktoś, kto rzadko słucha muzyki.

      Podobnie jest pewnie z innymi informacjami. Niektóre są ważne, choć nie wiemy dlaczego.

      Reklama próbuje wykorzystać wspólne dla wszystkich kryteria, tak, żeby ludzie zwrócili uwagę na podawaną w reklamie informacje, zapamiętali je i potem (podświadomie) ich użyli, w czasie zakupów.

      Tak, zwierzęta mają swoje preferencje, dlatego teoria o ich instynktownym zachowaniu nie do końca się sprawdza. ;)

      Ano, zamknięta z powodu chorób zwierząt, jak ta w Smardzewicach, z tego co akurat widziałem w sieci.

      Usuń
  2. Mózg doskonale wie, co robi. Taka selekcja danych może uratować nam życie. Np.informacja o liściach nie gwarantuje przetrwania, ale odpowiednia reakcja na spotkanie z potężnym zwierzęciem, które potrafi sforsować płot już tak;-) Emocje i adrenalina to najlepszy utrwalacz wspomnień.
    U mnie ten mechanizm działa trochę inaczej. Często mam wrażenie, że mój mózg nie ma żadnego filtra i zapamiętuje aż za dużo, również mnóstwo zupełnie nieistotnych szczegółów. Czasem jest to wręcz męczące, bo takie śmieciowe informacje niepotrzebnie obciążają mi głowę;-) Zazdroszczę takiego automatycznego odsiewania faktów, o jakim piszesz, bo u mnie ta wybiórczość pamięci mocno szwankuje.
    Do tej pory widziałam żubry tylko w zoo:-) Zobaczenie ich w takim otoczeniu, niemal oko w oko, to z pewnością inny kaliber emocji:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mózg najczęściej wie co robi. Bezpośrednie zagrożenie, związane z emocjami, jest dla niego bardziej istotne od jakichś "suchych" informacji, nawet jeśli dotyczą jakiegoś potencjalnego niebezpieczeństwa, jak otrucie się zbieranym grzybem.

      W lasach Amazonii warto chyba znać też liście, żeby wiedzieć co jeść, jakby się człowiek miał zagubić. To jednak myślenie "długoterminowe".
      Wiem, że w niektórych krajach ludzie giną, bo nie pomyślą o tym, że jak zabłądzą, to mogą nie znaleźć drogi. Nie musi to być Australia, bo dzieje się tak czasami na północy Szwecji.

      Ciekawe, jak twój mózg zapamiętuje. Wiem, że niektóre osoby mają pamięć każdego dnia życia. Niektóre się z tego cieszą, jak jedna z aktorek, bo też jej łatwiej zapamiętać teksty do filmów. Inne osoby za to przeklinają taką swoją pamięć, bo ich jej zawartość zalewa.

      Kim Peek (pierwowzór bohatera filmu "Rain Man") potrafił zapamiętać zawartość każdej przeczytanej książki, ale miał na przykład problemy z codziennymi sprawami, bo nie umiał poukładać informacji. Ale on to już ekstremalny przypadek.

      Myślę, że jakby tego płotu nie było, to bym się bardziej przejmował tymi żubrami, ale przeżycie było bardzo fajne. Lubię tam jeździć. One nie wydają się agresywne, ale mam przed nimi zdrowy respekt :-)

      Usuń
    2. Nie słyszałem o nim, ciekawe.

      Usuń
    3. O Kim Peek wspominam w jednym czy dwóch zdaniach pod koniec mojej książce "Dobre i złe dni", w "Ciekawostkach", na stronie 306. :)

      Usuń
    4. Emocje i instynkt przetrwania zawsze wygrają z logiką, bo ewolucyjnie to one trzymały nas przy życiu.
      Czasem zapominamy, że natura potrafi być bezwzględna. Przypomniała mi się historia Christophera McCandlessa z książki i filmu „Wszystko za życie”. Zarzucano mu brawurę i to, że zginął na Alasce, bo pomylił jadalne korzenie dzikiego ziemniaka z trującym dzikim groszkiem pachnącym. Dopiero po latach badania naukowe dowiodły, że nie pomylił roślin. Okazało się, że nasiona tej jadalnej rośliny zawierają toksyczny aminokwas. Mózg Chrisa działał logicznie, ufał atlasom, ale natura miała przed nim ukryty sekret.

      Jeśli chodzi o mnie, to Nie mam pamięci Peeka, ani pamięci autobiograficznej wspomnianej przez Ciebie aktorki. Mój mózg ponoć działa na podkręconych obrotach w obszarze pamięci sensorycznej, werbalnej i skojarzeniowej i po prostu automatycznie koduje wzorce, dźwięki i detale.

      Usuń
    5. Czy emocje zawsze wygrają z logiką (racjonalnym myśleniem)? To pewnie zależy od sytuacji, przygotowania, a także tego, co rozumie się pod pojęciem "emocji" i "logiki".

      We niektórych sytuacjach udaje się przełamać lęki, nawet ten przed możliwością śmierci. Dlatego strażacy są w stanie ratować kogoś z pożaru, policjanci nie uciekają przed przestępcami, a żołnierze nie uciekają z pola akcji. Trenują oni te sytuacje, by umieć się z nimi lepiej obchodzić.
      Niektórzy ekstremalni sportowcy, jak w base jumping, czy free solo (wspinaczka bez ubezpieczenia), także przezwyciężają swoje emocje. Robią to za pomocą "racjonalnego myślenia". To tylko oczywiście parę przykładów.

      Gdybyśmy nie umieli opanować emocji, w racjonalny sposób, to folgowalibyśmy może bardziej naszym zachciankom. Zabójstwo w afekcie też pewnie byłoby częstsze.
      Jest nawet książka "Morderca za ścianą", w której autor tłumaczy, że wiele osób ma "mordercze" myśli, ale ich nie realizuje, z wiadomych powodów.

      Z tego co pamiętam, to Christophera McCandless był chyba słabo przygotowany do samotnego życia w dziczy. Brak było mu wiedzy i doświadczenia, z tego co pamiętam, bo oglądałem parę filmów dokumentarnych na jego temat. Miał też swoje problemy mentalne.
      Możliwe, że się otruł czymś na koniec, nie pamiętam już dokładnie tego z roślinami.

      Interesujące jest takie kodowanie wzorców.
      U niektórych osób łączone są te obszary mózgu, które zazwyczaj nie mają połączeń, wtedy powstaje efekt synestezji. To znaczy, widzi się na przykład liczby w różnych postaciach. Jedna moja znajoma "widziała" kolory dźwięków, tak przynajmniej twierdziła.

      Usuń
  3. Myślę, że Żubr nie pamięta tak dobrze tego spotkania, bo nie używał smartfona, ale na poważnie... Zastanawiałem się często jak jest z tą pamięcią? Wygodnie jest wierzyć (np ja), że wszystko co pamiętam to są te istotne informacje. A te mniej ważne nie zapadają w pamięć. Ale to też nie jest dokładnie tak. Często ubowalewałem, że nia pamiętam różnych rzeczy (głównie ze szkoły) albo że nie utrwalam informacji które czytam w gazecie czy w necie. Nie wiem, jak to do końca jest u ludzi, ale u mnie tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, Pan Żubr nie miał smartfona :)

      Z tego co wiem, to zapamiętuje się "istotne" dla umysłu rzeczy, w tym sensie, że albo powtarza się coś, koncentruje na tym intensywnie, albo dzieje się to automatycznie, bez udziału świadomości. Tu dużą rolę odgrywają emocje.

      Dlatego lepiej pamięta się informacje o sprawach wywołujących emocje, choćby dlatego, że są bardzo interesujące, albo o jakichś wypadkach czy innych tragediach, niż o mało ekscytujących wiadomościach.
      To też kwestia osobista, co kogo interesuje, czy na ile jest się na czymś skoncentrowanym, bo to też ważne. Nie licząc ilości informacji, którą jest się w stanie na raz przyswoić.

      Te informacje zapamiętywane są najpierw w ciągu dnia i nocą przenoszone do pamięci długotrwałej. Taki jest przynajmniej uproszczony model.
      Dlatego by czegoś się nauczyć na pamięć najczęściej należy to powtarzać przez parę dni.
      Jak coś "ekscytującego", to mózg sobie to sam powtarza, temu na przykład się to przyśni.

      Jak ja to widzę, "istota informacji" nie polega tylko na ich ważności, jako fakty, ale zależy też od wielu innych czynników.

      Usuń
    2. Są takie rzeczy które nigdy nie wejdą do głowy. A są takie, że zobaczysz "raz" i pamietasz naa cale zycie.

      Usuń

    3. Tak, coś w tym jest. Z tyle, że "nigdy nie wejdą do głowy" można by rozłożyć na rodzaje pamięci. Pamięć zawiera nie tylko fakty, ale też różne umiejętności. Wiele można wytrenować, ale w zależności od predyspozycji, może to zająć więcej lub mniej czasu.

      Tak, szczególnie jak coś człowiekiem wstrząśnie, pozytywnie lub negatywnie, to jest szansa, że na bardzo długo się to zapamięta. Z tym, że nawet tego typu pamięć ulega ciągłym zmianom i dane wydarzenie ulega w pamięci mniejszej lub większej metamorfozie. Pamięć jest żywa, plastyczna (jak plastelina, nie jak plastik).

      Usuń

Prześlij komentarz