Wybór myśli i emocji?
Siedzę w kafejce na ściance (boulderingowej), przede mną filiżanka z kawą. Czuję ramiona, to pewnie przez tę drogę, którą na koniec próbowałem parokrotnie przejść, bezskutecznie. Ćwiczę ją już drugi tydzień. Podejrzewam, że kiedyś ją zrobię, bo widzę postępy. Mimo wszystko, w głowie pojawia się znany monolog. – Nie dałeś rady, a powinieneś, jesteś do niczego. Budzi się uczucie frustracji. A może na odwrót, najpierw czułem frustrację, a potem przyszły te myśli. Koło mojego stolika przechodzi kumpel, który się lepiej wspina. – On ją na pewno zrobił – myślę sobie. Czuję rozgoryczenie. – Czemu mnie nic nie wychodzi – kontynuuje płacz nad sobą. Te myśli są realne, to znaczy, w mojej głowie. Z tym że równocześnie mam inne. – Czym się przejmujesz, po raz pierwszy udało ci się przejść środek tej drogi – mówi głos w głowie. – Poza tym, to robiłeś wcześniej inne ćwiczenia, miałeś zmęczone palce. – Nie wspominając już o tym, że najważniejsze, że tu w ogóle przyjechałeś, poruszałeś się trochę. Mam...