Posty

Przekraczanie granic

Obraz
Dziś chcę powiedzieć o tym, że przekraczanie własnych granic – zarówno mentalnych, związanych z lękiem, jak i fizycznych – może mieć sens. Jest możliwe, choć wymaga zaangażowania i odpowiedniego podejścia. Pokażę to na przykładzie ćwiczenia fizycznego, a potem odniosę do lęku wysokości. Kiedy warto przekraczać granice? Jeśli wszystko działa dobrze, człowiek czuje się stabilnie i nie chce nic zmieniać – nie ma potrzeby ich przesuwać. Inaczej, gdy lęki zaczynają ograniczać codzienne funkcjonowanie i zawężać świat, na przykład utrudniając wyjście z domu. Albo, kiedy stres wywołuje rozmowa po angielsku, gdy zaczęło się pracować w międzynarodowej korporacji. Podobnie, gdy marzy się górska wędrówka z nowo poznanym partnerem lub partnerką, a tu kondycja nie pozwala. Czy takie zmiany są realne? Nauka języka obcego wydaje się możliwa – zrobiły to miliony ludzi. Poprawa kondycji również: można zacząć od spacerów. Przesunięcie granic lęku bywa trudniejsze, ale niektóre fobie – np. lęk wysoko...

Ćwiczenie ducha i ciała

Obraz
Regularnie zaglądam do hali boulderingowej, gdzie ćwiczę podnoszenie ciężaru jedną ręką. Ten prosty, powtarzalny ruch działa na mnie relaksująco: wymaga skupienia, wysiłku, a po wszystkim daje przyjemne poczucie, że zrobiłem coś dobrego także dla swojej psychiki. No i zawsze można z kimś zamienić parę zdań — ludzie w takim miejscu mają wspólne hobby i swoje powody, by walczyć z grawitacją. A kontakt z innymi, jak wiadomo, to ważny element równowagi mentalnej.   Ale są dni, kiedy nie mam siły nigdzie iść. Deszcz, niska energia, chaos w głowie. Wtedy wracam do własnych notatek i… czasem to działa. Pomyślałem więc, że może ten fragment pomoże też komuś innemu: „Zarówno trening fizyczny, jak i mentalny wymagają wysiłku, bo bez niego nie ma adaptacji. Jeśli poddam moje mięśnie zbyt małemu obciążeniu, to jedynie utrzymam ich kondycję. Jeśli moje ćwiczenia umysłowe są zbyt łatwe, nie wymagają skupienia – jak przeglądanie mediów społecznościowych – to mój mózg nie będzie musiał się zmienić...

Książka w Queensland (Australia)

Obraz
Wyobraźnia potrafi przenosić nas daleko, ale czasem to książki odbywają podróż za nas. Tym razem „Dobre i złe dni” trafiła aż do Queensland w Australii.     Na tarasie, wśród słońca i zieleni, przyciągnęła uwagę… papugi. Może kolorem okładki, może czymś więcej — nie wiem, ale jest w tym coś pozytywnego: historia o traumie i powrocie do siebie trafia w miejsca, których nie sposób przewidzieć.   Dziękuję Uli C. za zdjęcie i ten pozytywny filmik z drugiego końca globu.      A jeśli chcesz tę podróż odbyć razem ze mną — „Dobre i złe dni. O traumie dla wędrowców” jest już dostępna w sprzedaży. Wystarczy jedno kliknięcie, by wyruszyć w drogę. https://lubimyczytac.pl/.../dobre-i-zle-dni-o-traumie-dla...    

Trochę ćwiczeń na siłowni

Obraz
Moja książka „Dobre i złe dni. O traumie dla wędrowców ” zawędrowała na siłownię. Jednym z powodów jest to, że ćwiczenia fizyczne pozytywnie wpływają nie tylko na sprawność ciała, ale także na samopoczucie. Znane powiedzenie mówi: „W zdrowym ciele – zdrowy duch.” Odważniki widoczne na zdjęciu są zakurzone kredą używaną do boulderingu – siłownia znajduje się w hali boulderingowej.   Oczywiście, nie ma co przesadzać, ale trochę ruchu naprawdę dobrze robi. Potwierdzają to wyniki wielu badań naukowych — poniżej link do jednego z nich.   Poniżej część hali boulderingowej (parter). Ma ona bowiem dwa poziomy.     Fragment z książki: „Ćwiczenia fizyczne mają korzyści nie tylko dla ciała, ale także dla umysłu. Badania pokazują, że regularne ich wykonywanie może poprawić nastrój, zmniejszyć objawy depresji i lęku oraz zwiększyć ogólne poczucie dobrostanu. Może to być skuteczne w leczeniu takich zaburzeń jak łagodna depresja. Ruch fizyczny ma pozytywny wpływ na jakość snu, któr...

Halloween i demony przeszłości.

Obraz
Moja książka zawędrowała wirtualnie w świat związany z Halloweenem. To czas, który kojarzy się z duchami i przeszłością – ale też z zabawą. Dla dzieci to okazja, żeby się w jakiś kostium przebrać. Ja za tym świętem nie przepadam, ale przyznam, że podobają mi się niektóre dekoracje. Nie mówię tu o Święcie Zmarłych – to zupełnie inne, dużo poważniejsze święto. Wspominam o Halloween i o duchach – bo temat dotyczy właśnie duchów – tych z przeszłości, ale też podejścia do nich. Ktoś może widzieć w swoich wspomnieniach coś ponurego, niekiedy tragicznego, szczególnie jeśli doświadczył traumy. Niektórzy mówią nawet o „demonach przeszłości”. Ale przecież to tylko wspomnienia – zapisy naszej pamięci. Nawet te bolesne i naładowane emocjami są częścią tego, co przechowuje nasz umysł. Niby to oczywiste, a jednak sam o tym nierzadko zapominam. (Autor zdjęcia: blog tommeek ) Fragment z mojej książki: „Wspominam o tym, bo czasami odnosiłem wrażenie, że w mojej głowie budzą się jakieś siły, które mnie ...

Osa II, modyfikacja lęku?

Obraz
 Ja znowu na ściance, to znaczy, w kafejce. Za oknami zmienna pogoda, raz słońce, raz deszcz. Zupełnie jak w życiu, są lepsze i gorsze chwile. Czasami to od nas zależy, jak na nie spojrzymy. Deszcz nie zawsze musi być nieprzyjemny, szczególnie po długiej suszy, a słońce czasami może piec za bardzo. I tyle moich kawiarnianych mądrości.     Czasami ktoś pyta, jak niby da się zmienić lęki, na przykład te związane z traumą. To po tym, jak stwierdzę, że można nad nimi pracować.  Użyję tu przykładu ze „zwykłymi” lękami, bo te łatwiej opisać i każdy jakiś tam zna.  Może tu chodzić o lęk wysokości, ten przed pająkiem czy przed osą. W innym wpisie uogólnię to trochę na te bardziej „skomplikowane” lęki jak te związane z traumą. O tym, jak powstają lęki, jak się ich uczymy, pisałem już na swoim blogu: (lęk przed osą) . Opisałem tam bardzo uproszczony model tego zjawiska – uczenia się reakcji emocjonalnych. Gdy boję się osy, to reaguję na jej widok albo jej bzyczenie...

"Dobre i złe dni": zawędrowało na targi do Krakowa

Obraz
Trochę przypadkowo dowiedziałem się, że moja książka „ Dobre i złe dni. O traumie dla wędrowców ” zawędrowała na jedną z półek na międzynarodowych targach książki w Krakowie. Dokładniej mówiąc, to dojrzałem ją, gdy wyświetliło mi się krótkie wideo z tych targów. „Aha, ciekawe” – pomyślałem sobie. To trochę tak, jakby uniezależniła się ode mnie i chodzi teraz własnymi ścieżkami. Nie wiedziałem bowiem, że tam się pojawi. Tu krótkie wideo z książką. Książka na targach w Krakowie Gdybym to wiedział wcześniej, to może bym nawet tam pojechał, do Krakowa, jej śladem, tym bardziej że bardzo lubię to miasto. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie® Dla zainteresowanych, położenie stoiska: Hala Dunaj, stoisko B47 razem z PWN/PZWL. To w sumie dziwne uczucie, nagle zobaczyć jakąś swoją kreację na oficjalnej półce, bo nawet nie wiem, czy moja książka stoi gdzieś w jakiejś księgarni, czy jest sprzedawana tylko przez sklepy internetowe. Ma ją w ofercie z 15 różnych platform. Przedwczo...