Krótko ze ścianki i szkoła


Byłem się wczoraj wspinać z byłą partnerką od wspinaczki, Blondi. Ona już dzieciata, zamężna. Jakoś mi było bardziej samotnie przez to, ale i tak zabawa była przednia.
Wspinaliśmy się z liną, czyli nie bouldering i w innej hali niż zwykle. Trzeba tym było jechać kolejką.

Obserwowałem własne emocje w tej hali, ale także dziewczyny, które się tam kręciły, jedno nakręcało drugie. Powstawał lekki chaos. Zauważyłem jednak, że jak wchodzę na trudną drogę, gdzie muszę się rzeczywiście skoncentrować, to w mojej głowie zaczyna panować spokój.

Gdy staram się nie polecieć, to nie mam czasu na inne myśli niż to, jak wybalansować ciało, jak schwycić następny uchwyt. Wiadomo, jak spadnę, to oczywiście w linę, ale to też nie do końca musi być bezurazowe. Jak się ma pecha, to można ze 4 metry polecieć i o ścianę uderzyć. Poza tym to różne rzeczy już widziałem, jak ktoś poleciał. Nie chodzi mi o bardziej kontrolowane odpadanie, ale takie, w mniej odpowiednim miejscu czy momencie.

Obserwuję swoje myśli i emocje i zastanawiam się nad nimi -- reflektuję. Myślę, że jest mi to pomocne i nie wpadam już w takie dołki jak kiedyś.

Wygląda na to, że będę przez jakiś czas uczył w szkole, w zastępstwie. Za tego kumpla z lekko uszkodzonym kolanem, wspominałem kiedyś o tym. Ciekawe, jak to będzie. On ma mieć operację w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że szybko z tego wyjdzie. Lekarz powiedział, że po 6 tygodniach będzie mógł chodzić zupełnie bez kul.

Nie wspinam się wiele na boulderingu, tam gdzie chodzę zazwyczaj, ćwiczę raczej -- głównie na palce. Mam swój zestaw ćwiczeń i realizacja ich, z zegarkiem w ręku, jakoś mnie uspakaja. Chyba są one pomocne też do wspinaczki z liną, takie odniosłem wczoraj wrażenie.

Za jakiś czas, może za miesiąc, mamy się iść znowu wspinać, z Blondi, ale na innej ściance. Może tam poznam kogoś.

 

Komentarze

  1. Super 👍 Oby się wszystko udało.
    A co do nauki - to zawsze kolejne doświadczenia z takimi lekcjami, które kiedyś mogą się przydać. Poza tym, to jakaś interakcja i okazja do wyjścia/zrobienia czegoś.

    Fajne zdjęcie 😀 Miłej środy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Zobaczymy, jak się to potoczy ;)

      Na początek, to ta szkoła z tablicą na zdjęciu przeprowadza się w inne miejsce, ciekawe, jak tam będzie. Dowiem się po feriach zimowych.

      Spokojnej środy!

      Usuń
    2. O proszę, to może będą lepsze warunki do pracy/nauki.

      A to coś na tablicy to chwyty gitarowe? Nigdy tego nie kojarzyłem 😁

      Usuń
    3. Trudno wyczuć. Muszę się dowiedzieć, jak tam będzie, bo podobno nie do końca uporządkowane wszystko :)

      To nie chwyty, to tabulatura, czyli zapis na której strunie w której pozycji trzeba nacisnąć na próg/strunę. Uważam, że nuty są dużo bardziej praktyczne.

      Usuń
  2. Praca w szkole kojarzy mi się z czymś koszmarnym. Moja mama była nauczycielką przez 40 lat, więc coś o tym wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo ja uczę muzyki, a to specyficzny przedmiot, poza tym, to chodzą na niego osoby, które jakoś czegoś tam się chcą nauczyć, albo są rzeczywiście zainteresowane.
      Mnie się to podoba (najczęściej :)
      Myślę, że jak się chce przekazać to, co człowieka pasjonuje, to jest to inna piłka.

      Z tym, że mój dobry znajomy jest nauczycielem od może 20 lat i sobie chwali, tak mi się wydaje. Ale on jest ogólnie otwarty do ludzi, organizuje różne akcje. Teraz ma jechać (jak co roku) z uczniami na tydzień na narty.

      Usuń
    2. A, to faktycznie trochę inna sytuacja. Moja mama uczyła języka obcego, na który chodzili "wszyscy" i "wszyscy" zdawali z niego maturę. Ale o ile młodzież bywała ok (mama uczyła w liceum), tak system i otoczenie często rzucały kłody pod nogi tak, że faktycznie człowiek mógł mieć dość. No i w tamtym czasie zarobki nauczycieli były naprawdę mizerne.

      Usuń
    3. Ano, to rzeczywiście słabo.

      Usuń
  3. Czasem (często?) jest tak, że nawet jak się robi to co lubi, to inni skutecznie potrafią to zepsuć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, co rozumiesz pod "skutecznie zepsuć". W jakim sensie? Chodzi Ci o wypowiedź Lou Fontaine czy mój wpis?

      Usuń
    2. Trochę do Lou a trochę ogólnie. Że w każdej branży czy sytuacji ktoś potrafi uprzykrzyć pracę tak, że nawet jak się lubi to co się robi to okazuje się że jest słabo.

      A z drugiej strony, czasem jest tak że gdy jest dobra "atmosfera" to nawet nielubiane zajęcie nie jest takie złe.

      Usuń
    3. No tak. Z tym, że ja wychodzę z założenia, że jakiś malkontent albo negatywnie nastawiona grupa zawsze się znajdzie. To zarówno dynamika grupy (jedna osoba napędza coś i potem się toczy), albo ktoś ma taki "charakter".
      Już sam fakt, że akurat była 4 rocznica rozpoczęcia wojny na Ukrainie (napaści Rosji), wskazuje na to, że wiele działań grupowych dalekich jest od "racjonalnych" albo pozytywnych.

      Pozostaje pytanie, na ile udaje się uniknąć negatywnego wpływu i jak się z tym obchodzić.

      Na ile też ignoruje się pozytywne opinie jednych osób, a koncentruje na negatywnych innych. To myślę dosyć znane.

      Usuń
  4. To ciekawe, że trudniejsze drogi, które wymagają pełnej koncentracji, dają ci spokój – takie „tu i teraz” w czystej formie. Widać też, że obserwacja własnych reakcji i refleksja nad nimi naprawdę ci pomaga, bo potrafisz wyciągać wnioski z doświadczeń, zamiast zostawać w dawnych dołkach.

    Ciekawy wątek jest też z Blondi – niby znajoma z przeszłości, a jednak wspólne wspinanie staje się okazją do kontaktu z emocjami, które dawno nie były tak wyraźne. I fajnie, że masz swoje ćwiczenia i rytuały, które dają ci poczucie kontroli i spokoju – to pokazuje, że traktujesz wspinaczkę nie tylko jako sport, ale też jako narzędzie do pracy nad sobą.

    Ciekawe, jak ułoży się kolejna wspinaczka, zwłaszcza w nowym miejscu – może to być też okazja do poznania kogoś nowego i świeżego w tej przestrzeni. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło bezpiecznie i żebyś nadal czerpał z tego tyle satysfakcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie tylko mnie koncentracja na czym, co się lubi robić, daje uspokojenie.

      Zobaczymy, jak to będzie z innymi drogami i okazjami.

      Dziękuję :)

      Usuń

Prześlij komentarz