Drzewo i kontekst emocji

Takie sobie drzewo – jak to na zdjęciu poniżej – nie jest niezmienne. W zależności od pory roku przebiegają w nim różne procesy. Na wiosnę wypuszcza pąki i liście, przez jego pień przetaczają się drobne strumyki soków, wędrujących od korzeni. Latem i jesienią wytwarza ono nasiona, takie jak kasztany czy żołędzie. W zależności od tego, czy jego gałęzie leżą w słońcu, czy w cieniu, rozpościera się takie drzewo odpowiednio, najczęściej dążąc do źródła energii. 

Korona drzewa zimą


Ukryte korzenie drzewa również nie są bezczynne. Już od wiosny wędrują one pod ziemią w poszukiwaniu wody i minerałów. Zagłębiają się, grubieją albo idą na szerokość.

To wprawdzie bardzo powolny proces, ale powstające dzięki niemu zmiany można łatwo zaobserwować z upływem tygodni, przynajmniej gdy chodzi o nadziemną część drzewa.

Nasz system nerwowy jest trochę jak las, istnieje w nim wiele pojedynczych systemów nerwowych, każdy żyją trochę jakby własnym życiem. Są one oczywiście połączone, choć nie każdy z każdym. Mają wpływ na siebie, ale też nie zawsze. Zostały ukształtowane kiedyś tam, w przeszłości, ale ciągle ulegają jakimś tam zmianom, większym czy mniejszym.

Widać to dobrze, gdy przyjrzeć się pamięci. Mamy coś w niej zapamiętane, choćby obraz pająka. Nauczyliśmy się też, że pająka na zdjęciu nie ma co się obawiać, choć jakieś emocje może on mimo wszystko wzbudzić.

Podobnie jest z jakimś wspomnieniem z przeszłości. Na wspomnienie wielkiego pająka w sypialni, który mnie kiedyś ostro wystraszył, zrobi mi się dziwnie, ale wiem, że było to lata temu i w innym kraju. Ciągle chodzi o pająka, ale kontekst jest teraz inny. Gdy opowiem komuś o tym wydarzeniu, mogę się nawet sam uśmiać z własnej reakcji. Bo tak naprawdę, to taki pająk nie ma szans, oceniając wielkość naszych ciał.

Dlatego praca nad własnymi problemami polega często na zmianie kontekstu, z którym jest on związany. Wprowadzenie nowego, bardziej realistycznego, może być pomocne. Po tym, jak wystraszyłem się pająka, miałem w pamięci: „pająk, to coś strasznego”. To wspomnienie było zamrożone jak drzewo zimą. Gdy jednak siadłem na spokojnie, po jakimś czasie i opowiedziałem o tym wydarzeniu komuś, to tak, jakbym rzucił nowe światło na to, co stało się kiedyś. Słuchacz raczej nie wpadnie w panikę w czasie mojej opowieści. Podobnie jest z papierem, na który mogę przelać własne wspomnienie. Zwerbalizuję coś, opiszę słowami. Przestaną to być tylko obrazy i emocje, które to nie mają słów. Moja przeżycie – teraz to w pamięci – nabierze nowych kolorów, stanie się bardziej plastyczne. Mogę je nawet kształtować, zmieniać, poprzez odpowiedni jego opis. Nabrałem lepszego dostęp do niego. Dlatego zaczyna się ono adaptować do tego, co jest teraz, tak, jak drzewa reaguje na zmiany pór roku, deszcz czy promienie słoneczne. 

Pracując nad przeszłością możemy świadomie modyfikować własne wspomnienia. Dzieje się to automatycznie, gdy staramy się je ostrożnie zbadać, opisujemy je słowami, czyli werbalnie, albo za pomocą muzyki, rysunku albo innych form sztuki. Gdy robimy to w bezpieczny dla nas sposób, w komfortowym otoczeniu – doświadczamy, że da się na to, co było, spojrzeć inaczej. Uczymy się, że da się coś zmienić, chociażby formy opisu własnych odczuć. W naszym mózg powstają nowe połączenia. To trochę tak, jakby sieci naszych neuronów wypuszczały nowe, zielone listki.🌱

Komentarze

  1. Ubiegłej nocy śniło mi się, że na liściu fikusa siedzi dość duża tarantula. Nie muszę dodawać, że zerwałem się jak poparzony wrzątkiem? I już nie zasnąłem do końca nocy.

    A drzewo wygląda ponuro, oby do wiosny 👍

    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli śniła Ci się przyszłość, to znaczy, temat tego bloga.
      Może warto zagrać w lotka?

      Żarty żartami, ale nie zazdroszczę takiego przebudzenia.
      Ja mam detektor ruchu w mieszkaniu, to znaczy, zapala się światełko, nie piszczy. Niewiele kosztuje, a daje jakieś tam poczucie bezpieczeństwa uważam :)

      Dla mnie to drzewo wcale nie wygląda ponuro. Po prostu sobie stoi i ma się dobrze. Może zły kadr wybrałem. Za to dostrzegam w nim podobieństwo do połączeń nerwowych, jakby miało liście, to nie byłoby to tak widoczne.

      Ale wiadomo, byle do wiosny. Tu jeszcze śnieg gdzieniegdzie leży, ale dni już dłuższe :)

      Dzięki, wzajemnie miłego tygodnia!

      Usuń
    2. Dzięki, przyda się - bo na razie jestem na minusie i deficycie różnych rzeczy niematerialnych.

      Czyli w następnym wpisie będzie o tarantuli? Czy już mam się zacząć bać? Nawet na widok zdjęcia mam gęsią skórkę, a gdy jestem w zoo to szybko mijam ten obszar.

      Ten detektor wykrywa ruch pająka?

      Usuń
  2. To prawda. Ale myślę sobie, że w schizofrenii i jej podobnych zaburzeniach obraz rzeczywistości może być bardzo zniekształcony... I w skrajnych przypadkach niewiele z tym można zrobić. Tak w każdym razie mówiła mi kiedyś terapeutka.
    Ja na szczęście jestem w stanie modyfikować pewne rzeczy i zmieniać perspektywę. :)

    Fajny tekst, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz