Co wybrać? Czyli analysis paralysis
Kupuję nowy telefon, bo stary nie ma od zeszłego roku aktualizacji. Poza tym, to z prawej strony ekranu pojawiła się cienka różowa kreska. "Nie wiadomo, kiedy padnie", pomyślałem.
To niby nic trudnego, kupić coś tam, jak telefon. Muszę powiedzieć, że mniej czasu mi to zajmuje niż kiedyś, gdy czytałem wszystkie testy i oglądałem co się dało na YT na dany temat.
Interesujące są procesy, które zachodzą wtedy w głowie, we własnej głowie. Już po dwóch dniach podjąłem decyzję co biorę, prawie. Jak na mnie to i tak szybko. Wybrałem jednego z Samsungów. Mam już podobne, więc małe ryzyko. Nie najnowszy model, ale taki z aktualizacją systemu przez najbliższych parę lat.
Pozostał jednak problem. Jaką pamięć mam wybrać? Czy 256 GB, czy droższą, 512 GB.
Już wczoraj zdecydowałem się na ten z mniejszą pamięcią, dzisiaj jeszcze skonsultowałem z ChatGPT. "Bierz ten mniejszy", doradził.
Wcisnąłem przycisk "kup", żeby sfinalizować transakcję.
W tym samym momencie zaczęły się schody. Zacząłem żałować tego zakupu, bo przecież mogłem wziąć więcej pamięci. Czyli jak zwykle u mnie. Konsultacja z ChatGPT mi nie pomogła, bo ten upierał się przy swoim. Racjonalnie do tego podchodząc, musiałem mu przyznać rację.
Potem jechałem kolejką do pracy. Ta zatrzymała się w polu, przed kolejną stacją. Ktoś tam biegał po torach, ogłosił po chwili maszynista. Przygasło światło. "Musieli prąd wyłączyć", dobiegło z głośników. To dało mi czas, by szukać w internecie potwierdzenia swojej decyzji. O mało jej nie zmieniłem, gdy mi znajoma napisała "przecież możesz jeszcze wziąć ten inny". Moje decyzja była stabilna jak chorągiewka na wietrze, nie wiedziała w którą stronę się obrócić, więc trzepotała w te i wewte. Tak samo pewnie niezdecydowana, jak ta osoba na torach. Po 20 minutach kolejka ruszyła.
Mogłem zapłacić więcej i mieć tę większą pamięć, ale nie o to chodziło. Chciałem przebić się przez ten niepokój, który mnie ogarnął, zrozumieć go.
Chodzi o połączenie kilku mechanizmów psychologicznych:
🔹 Tendencja do zachowywania opcji - skłonność do utrzymywania otwartych możliwości na przyszłość
🔹 Awersja do zobowiązań - dyskomfort wobec decyzji, które nas „zamykają” i ograniczają wybór
🔹 Antycypowany żal - unikanie poczucia: „mogłem wybrać inaczej”
Takie tendencje występują nie tylko u mnie, myślę sobie. Dlatego Chat je zna.
Podobnie miałem, jak kupowałem kamerkę internetową. "Co wybrać, która z tych opcji jest ważniejsza". To też lęk przed popełnieniem błędu. Równie dobrze może chodzić o wybór bliskiej osoby, o czym napiszę innym razem.
Szachiści "zamierają" ("freeze") w czasie turniejów, nie będąc w stanie zdecydować się na ruch, bo stres powoduje, że ich myśli przestają być klarowne, więc trudniej ocenić ryzyko każdego ruchu, a nie wszystko da się przekalkulować do końca. Analysis paralysis, czyli po naszemu, za dużo myśli na myśli.
Taki szachista siedzi nad planszą. Ma czas. Ma ruch.
Widzi pięć wariantów. Każdy może być dobry. Każdy może być błędem. W głowie kłębki myśli. Gubią się i znajdują, gdy zegar tika bezlitośnie, odmierzając ilość mikroskopijnych kropelek potu na czole. Każdy płytki oddech przybliża moment porażki.
Teraz patrzę na to z innej strony. Telefon nie służy do przechowywania informacji, ale do komunikacji. Nie ma co dać się zwariować.
Byłem wczoraj w parku, na spotkaniu grupy. Fajnie było, ale o tym innym razem. Tu zdjęcie kwiatków, które sadziliśmy jesienią.

Cześć!
OdpowiedzUsuńZakup czegokolwiek bardziej cennego wymaga dobrego przygotowania, aby w miarę sensownie wydać swoje pieniądze. Myślę, że to niezależne od tego jaki ma się status finansowy a bardziej świadomość mądrego wyboru.
Ja mam mnóstwo wątpliwości jak coś kupuję - czy tego potrzebuję, czy to jest dobre, a może trzeba było wybrać coś innego, itp itd.
Kwiatki fajne, chyba też miło je widzieć wiedząc że samemu się je sadziło?
Przyjemnego tygodnia 😃
Ano, ja z zasady za dużo sprawdzam, przynajmniej przy kupnie technicznych rzeczy ;)
UsuńW przypadku telefonu chodzi o decyzję na parę lat, bo nie zmieniam, póki nie padnie albo dopóki nie skończy się aktualizacja.
Tak, bardzo fajnie popatrzeć na kwiatki, które się zasadziło :)
Dzięki, wzajemnie, przyjemnego tygodnia :)
Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest dla mnie, że przy całej tej sytuacji do gry wchodzi technologia. To już trzeci czy czwarty blog na którym czytam, jak osoba z rozkminkami podobnymi do Twoich pyta ChataGPT o radę. ChatGPT działa na zasadzie frekwencji, nie ma w nim żadnej logiki, jest odniesienie do randomowych wypowiedzi z sieci przemieszane z algorytmem szacującym jaka odpowiedź wydaje się Ciebie satysfakcjonować.
OdpowiedzUsuńTak, ChatGPT działa na zasadzie odważania możliwych odpowiedzi, czyli w pewnym sensie, frekwencji wspólnego występowania jakichś informacji.
UsuńMoże być nawet niebezpieczny, z tego co wiem. To szczególnie, gdy używa się go niewłaściwie.
Dla mnie ChatGPT jest dobry do weryfikacji własnych pomysłów, bo on pokazuje trochę inną perspektywę.
Czytałem, że warto podać własną opinię i za pomocą AI szukać niespójności czy błędów.
Dobry jest też do podawania analitycznych opisów, bo zawiera sporo materiałów.
Mnie chodziło na przykład o "psychologiczną analizę" problemów z podejmowaniem decyzji. Uważam, że w tym może być pomocny, choć nie zastępuje ani psychoterapeuty ani własnego myślenia :)
Na koniec podjąłem inną decyzję, niż ta, którą ChatGPT proponował, muszę mojego bloga zaktualizować ;)
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)
Może zrobię wpis, jak ja pytam ChatGPT. Sprawdzę też materiały, w których mowa o pomocnym użyciu AI.
UsuńJa pytam na przykład "Dlaczego mam problemy z podjęciem decyzji w danym przypadku?". Z wyszczególnieniem parametrów. Wtedy otrzymuję różne analizy, czasami dwie na raz.
Używam "osobistej" wersji ChatGPT i staram się dane anonimizować.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNigdy w życiu czegoś takiego nie doświadczyłam. Ale moje decyzje finansowe nie mają nic wspólnego z sensem i rozsądkiem.
OdpowiedzUsuńNo tak, a jak kupujesz rysik do tableta, albo tablet, to czym się kierujesz. Jakimiś technicznymi parametrami, określoną firmą, czy bierzesz to, co jest akurat w najbliższym sklepie?
UsuńCiekawi mnie oczywiście, jak inni na takie rzeczy patrzą.
Ja jak jak kupuję coś do domu, pościel, czy coś, to nie patrzę na parametry, ale biorę pod kolor, albo co akurat jest w sklepie :)
Rysik - w pierwszej kolejności czy jest kompatybilny. W drugiej kolejności wybiorę ten, który fajniej wygląda. Tablet - z grubsza się orientuję co i jak na rynku, ale czasem sprawdzam, bo wiadomo, że to się co jakiś czas zmienia. Na ekranowych Huionach się zawiodłam, kolejny zapewne będzie Wacom Cintiq.
Usuń