Nad lękiem można pracować

Pisk hamulców, po nim odgłos uderzenia – do tego zgrzyt blachy i trzeszczenie łamanego plastiku. Krótka chwila ciszy. Potem przekleństwa kierowcy i narzekanie pasażerów. To jedno ze scenariuszy, gdy nie chodziło o poważny wypadek.

Szczególnie jako pasażer można się nieźle wystraszyć, bo nie ma się żadnej kontroli nad sytuacją – jest się biernym obserwatorem.

Silny lęk przeżyty podczas takiego wydarzenia może zostać zapisany w pamięci na bardzo długo.
Od tej chwili sam widok samochodu lub wsiadanie do niego może uruchamiać reakcję lękową – nie u każdego się tak dzieje, ale u wielu osób.

Dla naszej świadomości wspomnienie to wygląda jak jedna całość, obraz rozbitego samochodu i emocje z tym związane. Można sobie pomyśleć: „To przeszłość, pech, nie da się z tym nic zrobić”.

W to wspomnienie zaangażowane są jednak różne obszary mózgu. Uczucie lęku: jak przyśpieszone rytm serca, pocenie się – aktywowane jest między innymi przez ciało migdałowate (amygdala), które odgrywa kluczową rolę w wykrywaniu zagrożenia i powstawaniu reakcji lękowej.

Obraz samochodu zapamiętany jest w dużej mierze w tylnej części mózgu: w korze wzrokowej (visual cortex).


Lęk na widok samochodu odczuwa się dlatego, że w czasie wypadku powstało połączenie neuronalne między obrazem (samochodem) a emocją (lękiem). Dlatego widok samochodu wywołuje lęk, jest z nim związany. Przed wypadkiem najczęściej takiego połączenia nie było, to znaczy, ktoś nie bał się jazdy samochodem.

Nad takim połączeniem można pracować. Na tym opierają się różne form terapii, między innymi terapia ekspozycyjna czy EMDR.

Gdy wielokrotnie przywołujemy takie wspomnienie w bezpiecznych warunkach lub stopniowo oswajamy się z sytuacją, mózg zaczyna uczyć się czegoś nowego: że samochód nie oznacza już zagrożenia. Powstają nowe połączenia neuronalne, które z czasem osłabiają wcześniejsze skojarzenie między obrazem samochodu a lękiem.

Zmiana jest możliwa dzięki naszej wrodzonej zdolności do adaptacji – mowa o neuroplastyczności.


- Jakie Ty masz doświadczenia w pracą nad trudnymi emocjami?

- Czy jest Ci znajomy taki model lęku jak powyżej, związany ze skojarzeniami?



Dla lepszego zrozumienia powyższy tekst i ilustracja prezentują bardzo uproszczony model wyuczonej reakcji lękowej i możliwości pracy nad nią. (Rysunek stworzony za pomocą AI).

Tematy związane z pracą nad emocjami opisuję również w książce: ”Dobre i złe dni. O traumie dla wędrowców” (link na marginesie) i w różnych wpisach na FB i blogu.

Komentarze

  1. Hej!

    Fajnie opisany problem , emocjami i tym, jak sobie radzić z nimi. Moje doświadczenia to takie typowe błądzenie we mgle, bo zawsze było mi łatwiej komuś doradzić, a siebie zwykle traktuję w bardziej negatywnym kontekście. Myślę że wynika to z niskiej wartości samego siebie, oraz ujemnym kategoryzowaniu swoich możliwości. Nie zasługuję, nie potrafię, to nie dla mnie, inni są lepsi, nie dam rady, to tylko niektóre konkluzje dominujące w codziennym życiu. Ale - sam fakt wiedzy na ten temat to już jakiś początek.

    W książce znalazłem mnóstwo ciekawych informacji także w takich tematach, wiesz o tym bo pisaliśmy. Zatem dzisiaj ten stan uległ znacznej poprawie 😁

    Jeśli chodzi o Twoje drugie pytanie - tak, boję się pszczół, os i innych większych owadów. W przypadku myszy i szczurów jeszcze bardziej. Telepie mną wewnątrz gdy je widzę na żywo, a nawet w tv.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)

      Tak, definitywnie łatwiej jest radzić komuś innemu, bo wtedy człowiek nie musi dotykać własnych bolesnych lęków, własnych słabości. Poza tym, to czuje się lepiej przez doradzanie, przynajmniej ja tak mam ;)

      Ja lubię czasami obserwować jak reaguję, choćby na dużego włochatego pająka, bo małe, albo takie chude, to mnie mało co ruszają.

      Usuń
  2. Poza tym, to moje kolejne stopnie awansu w pracy dodają mi trochę pewności siebie, takich skrzydeł, które unoszą. Nikt mi o tym nie mówi, ale to osiągnięcia z którymi mnóstwo osób sobie nie radzi. Gdy się o tym myśli człowiek sam siebie zaczyna bardziej rozumieć i doceniać to, że nie jest takim obibokiem. Znasz mnie odrobinę i wiesz, że potrafię o sobie mówić "ale jestem głupi" - to niby w żartach, ale coś w tym jest i skądś się bierze. Twoja zdecydowana reakcja na moje słowa dała do myślenia. Potrzebowałem trochę czasu żeby sobie spróbować poukładać to w głowie i dojść do wniosku, skąd się biorą takie stwierdzenia na swój temat... I już rzadziej lub wcale nie używam tego stwierdzenia 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jestem za zapisywaniem sobie pozytywnych myśli o sobie samym, notować osiągnięcia.
      Nie po to, żeby się przed sobą chwalić, ale żeby mieć je w zapasie, jak człek zaczyna w siebie samego wątpić.

      Tak, czasami powtarza się coś, nawet negatywnego, co może pochodzi z przeszłości. Może dlatego też jestem na to wrażliwy, bo staram się unikać pewnych wzorców, które uważam za niepotrzebne i blokujące.

      Cieszy mnie, że moja reakcja dała Ci coś tam do myślenia :)

      Tak, awanse to często pozytywna energia. To dowód na to, że coś tam idzie do przodu, realizuje się świadomie jakieś tam plany :)

      Usuń
  3. Do tego wszystkiego jeszcze dochodzi opinia, czyjeś zdanie. Myślę, że ludzie którzy mają niskie poczucie wartości (lub inne zaburzenia) zbyt mocno przejmują się opinią innych ludzi, oraz źle znoszą krytykę, szczególnie taką krzywdzącą. Ja np teoretycznie wiem że nie powinienem się przejmować opinią X, a mimo to przejmuję się. Próbuję sobie wtedy poukładać w głowie, czy X ma kompetencje do oceny, czy robi to a) dla zasady, b) żeby mnie zgnębić, c) bo tak już ma, d) coś innego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz